Call of Duty: Modern Warfare 4 ma być jedną z najważniejszych odsłon serii od lat. Infinity Ward szykuje powrót Kapitana Price’a, kampanię osadzoną między innymi na Półwyspie Koreańskim oraz duże zmiany techniczne, ale nie wszyscy gracze będą mogli wskoczyć do walki w dniu premiery.
Modern Warfare 4 odcina starą generację i celuje w pełnoprawny next-gen
Call of Duty: Modern Warfare 4 zapowiada się na odsłonę, która może wywołać wśród fanów dokładnie taki typ dyskusji, jakiego Activision potrzebuje po kilku latach mieszanych reakcji. Z jednej strony Infinity Ward chce dostarczyć „prawdziwie next-genowe” Call of Duty, z drugiej oznacza to decyzję, która dla części graczy będzie bolesna. Nowa strzelanka ma ominąć PlayStation 4 oraz Xboxa One, koncentrując się na PlayStation 5, Xbox Series X/S, Nintendo Switch 2 i PC.
To ważna zmiana, bo seria Call of Duty przez lata bardzo długo trzymała się starszych platform. Taki ruch pozwala utrzymać ogromną bazę odbiorców, ale jednocześnie ogranicza możliwości projektowania map, animacji, fizyki, sztucznej inteligencji czy efektów wizualnych. Modern Warfare 4 ma zerwać z tym kompromisem i postawić na technologię, która nie musi już oglądać się na sprzęt z 2013 roku.
Dla graczy oznacza to jedno, produkcja może wyglądać i działać znacznie nowocześniej, ale próg wejścia będzie wyższy niż w poprzednich latach. W Polsce, gdzie wielu użytkowników wciąż korzysta ze starszych konsol albo kilkuletnich komputerów, ta decyzja może być szczególnie odczuwalna.
Kapitan Price powraca, ale nie jako ten sam bohater
Największym magnesem kampanii będzie oczywiście Kapitan Price. Według ujawnionych informacji bohater powróci w znacznie mroczniejszej roli niż dotychczas. Po wydarzeniach z poprzednich części ma działać poza tradycyjnymi strukturami i stać się postacią ściganą, niejednoznaczną oraz bardziej niebezpieczną.
To może być bardzo dobry kierunek dla serii Modern Warfare. Price od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Call of Duty, ale samo wrzucenie go na ekran nie wystarczy, aby kampania znów porwała graczy. Infinity Ward najwyraźniej chce więc pokazać inną stronę bohatera i zbudować wokół niego konflikt, w którym nie wszystko będzie czarno-białe.
Taki zabieg może szczególnie ucieszyć tych fanów, którzy po ostatnich kampaniach oczekiwali mocniejszej historii, większej stawki i bardziej zapadających w pamięć misji. Modern Warfare 4 ma nie tylko strzelać efektami, ale też lepiej prowadzić narrację.
Kampania zabierze graczy na Półwysep Koreański i nie tylko
Call of Duty: Modern Warfare 4 ma przenieść dużą część kampanii na Półwysep Koreański. Gracze mają zobaczyć eskalujący konflikt z perspektywy żołnierzy wciągniętych w brutalną wojnę, a sama historia ma pokazywać między innymi chaos pierwszych godzin inwazji, walkę o przetrwanie oraz stopniowe przechodzenie od defensywy do kontrataku.
Korea nie będzie jednak jedynym miejscem akcji. W materiałach przewijają się również Mumbai, Nowy Jork, Paryż oraz Rosja. To sugeruje klasyczną dla Modern Warfare konstrukcję. Lokalny konflikt szybko przeradza się w globalny kryzys, a gracze skaczą między różnymi frontami, obserwując wydarzenia z kilku perspektyw.
Czy Infinity Ward wreszcie dostarczy kampanię, która nie będzie tylko kilkugodzinnym dodatkiem do multiplayera? Po rozczarowaniach części fanów poprzednimi odsłonami stawka jest naprawdę duża.
Multiplayer ma dostać nowe mapy, tryby i przebudowane strzelanie
Choć kampania przyciąga uwagę powrotem Price’a, to multiplayer zdecyduje o długim życiu Modern Warfare 4. Na premierę gra ma zaoferować 12 nowych map i 12 trybów, a jedną z najciekawszych nowości ma być dynamiczna mapa Killblock, zmieniająca układ między rundami.
Infinity Ward zapowiada też duże zmiany w samym modelu strzelania. Studio chce ograniczyć elementy, które przez lata irytowały graczy, w tym losowość trafień wynikającą z rozrzutu pocisków. Jeżeli obietnice twórców znajdą potwierdzenie w praktyce, Modern Warfare 4 może stać się jedną z najbardziej responsywnych odsłon całej serii.
Do tego dochodzą poprawione animacje, nowe ruchy, bardziej naturalne przechodzenie między akcjami oraz większa interaktywność otoczenia. Twórcy wyraźnie próbują przekonać społeczność, że nie chodzi wyłącznie o kolejny roczny sequel, ale o zmianę fundamentów rozgrywki.
DMZ wraca, a Game Pass nie musi dostać gry na premierę
Jedną z najważniejszych informacji dla fanów trybów sieciowych jest powrót DMZ. Tryb ekstrakcyjny ma ponownie pozwolić graczom rywalizować o łup, wykonywać zadania i uciekać z mapy przed utratą zdobytego ekwipunku. Co istotne, warunki pogodowe oraz rozmieszczenie przeciwników mają zmieniać się dynamicznie, dzięki czemu rozgrywka powinna być mniej przewidywalna.
W tle pozostaje jeszcze temat Xbox Game Passa. W ostatnich tygodniach coraz częściej mówiło się, że nowe Call of Duty może nie trafić do abonamentu w dniu premiery. Jeżeli Microsoft faktycznie pójdzie w tym kierunku, Modern Warfare 4 stanie się ważnym testem dla całej strategii Xboxa. Call of Duty było jednym z najmocniejszych argumentów za subskrypcją, ale jednocześnie jest marką, która generuje ogromne przychody ze sprzedaży pełnych wersji.
Dla graczy oznaczałoby to prosty, ale bolesny wybór. Zakup gry w dniu premiery, albo czekanie na ewentualne pojawienie się jej w usłudze później.
Modern Warfare 4 może być najważniejszym Call of Duty tej generacji
Modern Warfare 4 ma wszystko, czego potrzeba, aby rozbudzić społeczność. Powrót Kapitana Price’a, kampanię osadzoną w globalnym konflikcie, odświeżony multiplayer, powrót DMZ i obietnicę dużego skoku technologicznego. Brzmi ambitnie, ale właśnie dlatego oczekiwania będą ogromne.
Infinity Ward nie musi tylko pokazać ładniejszego Call of Duty. Studio musi udowodnić, że seria nadal potrafi wyznaczać tempo dla wojskowych strzelanek, zamiast jedynie bezpiecznie dowozić kolejne roczne odsłony. Czy Modern Warfare 4 rzeczywiście będzie przełomem, czy tylko bardzo sprawnie opakowaną obietnicą? O tym przekonamy się dopiero po pierwszych dłuższych pokazach rozgrywki.
Komentarze
Jeszcze nie ma komentarzy.