ASUS zaprezentował innowacyjny sposób dostarczania energii do kart graficznych, który może wyeliminować plątaninę kabli w obudowie. Zamiast klasycznych wtyczek zasilających, moc popłynie przez zmodyfikowane złącze PCI-Express na płycie głównej. Rozwiązanie brzmi rewolucyjnie, choć ma swoje ograniczenia.
Pożegnanie z plątaniną przewodów
Każdy, kto składał komputer, zna ten problem, osobne przewody zasilające do karty graficznej. Wyglądają mało estetycznie, a w mniejszych obudowach potrafią utrudniać cyrkulację powietrza. ASUS chce to zmienić. Firma zaproponowała system, w którym całe zasilanie trafia do GPU bezpośrednio przez slot PCI-Express, a dodatkowe linie 12 V zapewniają do 250 W mocy.


fot: mat. pras. bilibili
Co ciekawe, producent nie zatrzymał się na teorii. Już przygotowano prototypową płytę główną oraz kartę GeForce RTX 5060 Ti, która działała bez żadnych dodatkowych kabli zasilających. Sprzęt przeszedł testy w grach i (jak twierdzi ASUS) był w pełni stabilny.

Jak to działa w praktyce?
Zmodyfikowane złącze PCI-Express otrzymało pięć dodatkowych pinów. Sama płyta główna wyposażona jest w 8-pinową wtyczkę PCIe, z której energia trafia bezpośrednio do slotu. W efekcie karta nie potrzebuje już osobnych przewodów z zasilacza.
Oczywiście rozwiązanie nie jest uniwersalne. Karty graficzne ze średniej półki, pobierające do 250 W, wchodzą w grę. Topowe modele, jak RTX 5090 czy odpowiedniki AMD, wciąż będą wymagać klasycznego podłączenia.
Plusy i minusy pomysłu ASUS-a
Największą zaletą jest prostota, mniej kabli oznacza łatwiejszy montaż i czystsze wnętrze obudowy. W świecie, gdzie estetyka i tzw. cable management mają ogromne znaczenie, to strzał w dziesiątkę.
Z drugiej strony, wymaga to kompatybilnej płyty głównej, co naturalnie wiąże się z dodatkowymi kosztami. Ponadto rozwiązanie sprawdzi się głównie w segmencie średnim, a więc w kartach dla szerokiego grona graczy, ale niekoniecznie dla entuzjastów high-endu.
Czy to przyszłość kart graficznych?
ASUS pokazał, że technicznie da się zasilać GPU bez klasycznych kabli. Pytanie brzmi, czy rynek to zaakceptuje? Historia zna podobne eksperymenty, które nie zdobyły popularności. Wystarczy przypomnieć alternatywne standardy złącz czy nietypowe chłodzenia, które szybko zniknęły z rynku.
Podsumowując, pomysł jest świeży, ciekawy i praktyczny, ale jego przyszłość zależy od tego, czy inni producenci pójdą w ślady ASUS-a. Czy gracze naprawdę chcą świata bez kabli zasilających w kartach graficznych?