Steam może zakończyć 2025 rok z rekordowymi wynikami finansowymi, mimo wyraźnego trendu spadku cen najpopularniejszych gier. Coraz więcej użytkowników wybiera tańsze produkcje, co uderza w średnią półkę, lecz nie w wyniki Valve.
Tańsze gry dominują na Steam, ale przychody rosną szybciej, niż zakładano
Dane Alinea Analytics sugerują, że Steam ma już w 2025 roku wygenerować około 16,2 mld dolarów przychodu, z czego nawet ponad 4 mld dol. trafia bezpośrednio do Valve. Co najważniejsze, to wynik o blisko 6% wyższy niż w całym 2024 roku. A przecież dopiero zbliża się świąteczny okres sprzedażowy i zimowa wyprzedaż, która ruszy 18 grudnia.

Co najważniejsze, mimo że liczba premier na platformie jest niższa niż rok temu (w 2024 r. ukazało się ponad 18 tys. gier), wpływy Steama rosną. To o tyle zaskakujące, że (jak wskazuje GameDiscoverCo) gracze kupują coraz tańsze produkcje. Średnia cena 50 najpopularniejszych płatnych gier spadła w ciągu 2,5 roku o 2%, natomiast mediana ceny obniżyła się z 19,50 dol. do 15,64 dol., czyli o niemal 20%.
Dlaczego gracze wybierają tańsze produkcje?
Trend szczególnie nasilił się w marcu i kwietniu 2024 roku, kiedy jednocześnie pojawiły się Content Warning, Buckshot Roulette czy Rusty’s Retirement. Te gry kosztowały niewiele (a w przypadku Content Warning przez krótki czas nic) a mimo to wygenerowały ogromne zainteresowanie.
Agencja GDC zwraca uwagę, że rośnie liczba tytułów roguelike, kooperacji w stylu Lethal Company czy gier pokroju Vampire Survivors. Innymi słowy, niewielka cena, ogrom czasu gry. Gracze porównują je nie tylko z innymi indykami, ale także z pełnoprawnymi produkcjami AAA.
Ponadto konkurencja na Steam jest tak duża, że kupno gry za 25 dolarów stało się “ryzykiem”, gdy obok leży tańszy hit, który gwarantuje dziesiątki godzin zabawy. Stąd znikający popyt na średnią półkę, czyli gry kosztujące 20-25 dol., które nie mają za sobą wielkiej marki lub rozpoznawalnego IP.
Rekordowe wyniki Valve przy jednym z najmniejszych zespołów w branży
Choć Valve nie dorównuje gigantom pokroju Microsoftu czy Google pod względem skali biznesu, to wciąż imponuje efektywnością. Firma ma (według szacunków) około 350-425 pracowników. To tak niewielki zespół, że Microsoft tracił więcej pracowników w jednej fali zwolnień, niż liczy całe Valve.
A mimo to przychody na pojedynczego pracownika są gigantyczne. Co więcej, żadna gra w 2025 roku nie przebiła wyników Palworlda czy Black Myth: Wukong. Lecz to nie przeszkodziło Steamowi w generowaniu większych przychodów niż rok wcześniej.
Co dalej? Rynek Steama staje się coraz bardziej wymagający
Wbrew pozorom nie ma jeszcze mowy o katastrofie. Jednak GDC ostrzega, że deweloperzy muszą poważnie przemyśleć zakres projektów i ich wycenę. Wskutek ogromnej konkurencji samo dotarcie do odbiorcy jest coraz trudniejsze, a średnia półka już dziś cierpi najbardziej.
Finalnie można stwierdzić, że Steam nadal rośnie, choć struktura tego wzrostu mocno się zmienia. Czy tańsze gry na dobre przejmą rynek? Wszystko zależy od tego, czy gracze pozostaną przy modelu “więcej za mniej”, czy też średni segment jeszcze się odbuduje.