Valve przed brytyjskim sądem. Pozew zbiorowy na 656 mln funtów może wstrząsnąć rynkiem gier PC

Valve
fot: Redakcja Game Nest
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

Valve, właściciel platformy Steam, stanie przed sądem w Wielkiej Brytanii w sprawie jednego z największych pozwów zbiorowych w historii rynku gier. Stawką jest nawet 656 milionów funtów i fundamentalne pytania o to, jak działa cyfrowa dystrybucja gier na PC.

Valve pod lupą brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości

Sprawa, która właśnie nabiera realnych kształtów, rozpoczęła się w lipcu 2024 roku. Wówczas działaczka na rzecz praw cyfrowych Vicki Shotbolt złożyła pozew zbiorowy w imieniu około 14 milionów mieszkańców Wielkiej Brytanii. Zarzut jest poważny: Valve miało wykorzystywać dominującą pozycję Steama, by narzucać nieuczciwe warunki rynkowe i zawyżać ceny gier PC.

Po kilkunastu miesiącach formalnych analiz Trybunał Apelacyjny ds. Konkurencji w Londynie dopuścił sprawę do dalszego procedowania. Tym samym Valve nie zdołało zablokować procesu na wczesnym etapie, czego (jak podkreślają komentatorzy) wyraźnie próbowało uniknąć.

30-procentowa prowizja i droższe gry

Sednem oskarżeń jest model biznesowy Steama. Według pozwu Valve pobiera od wydawców standardową, 30-procentową prowizję od sprzedaży gier. Zdaniem Shotbolt i jej zespołu prawników prowadzi to do prostego efektu domina, wydawcy podnoszą ceny, aby zrekompensować sobie koszty, a w efekcie gracze płacą więcej.

Co więcej, pozywający twierdzą, że Valve „zamyka” użytkowników wewnątrz własnego ekosystemu. Jeśli gracz kupi podstawową wersję gry na Steamie, nie może następnie nabywać dodatków czy DLC w innych cyfrowych sklepach. Innymi słowy, Steam ma działać jak jednokierunkowa brama, wygodna, ale bez realnej alternatywy.

Dlaczego sprawa interesuje także Polaków

Choć proces dotyczy rynku brytyjskiego, jego wynik uważnie śledzą gracze w całej Europie, także w Polsce. Nasz kraj od lat zmaga się z niekorzystnym przelicznikiem cenowym, przez który wiele gier na Steamie kosztuje więcej, niż sugerowałaby siła nabywcza złotówki.

Zatem ewentualna wygrana strony społecznej mogłaby pośrednio wywrzeć presję na zmianę polityki cenowej Valve również w innych regionach. Krótko mówiąc, jeśli system pęknie w Wielkiej Brytanii, echo może dotrzeć znacznie dalej.

Co dalej z Valve i Steamem

Na razie nie wiadomo, kiedy dokładnie rozpocznie się proces. Pewne jest natomiast, że jego wynik może mieć długofalowe konsekwencje dla całego rynku gier PC. Valve równocześnie przygotowuje się do kolejnych projektów sprzętowych zapowiedzianych w 2025 roku, których premiera planowana jest na początek 2026 roku, choć branża mówi o możliwych opóźnieniach związanych z rosnącymi kosztami komponentów.

Podsumowanie

Sprawa przeciwko Valve to nie tylko walka o setki milionów funtów. To test granic dominacji platform cyfrowych i pytanie o to, czy wygoda Steama nie kosztuje graczy zbyt wiele. Czy sąd wyznaczy nowy standard dla całej branży? Odpowiedź może zmienić rynek szybciej, niż się spodziewamy.