Gdy cały świat czeka na GTA 6, to Red Dead Redemption 2 może już za kilka dni zapisać się w historii branży. Kultowy western Rockstara jest o włos od trzeciego miejsca w rankingu najlepiej sprzedających się gier wszech czasów.
Red Dead Redemption 2 rośnie w cieniu GTA 6
Koniec stycznia i początek lutego to tradycyjnie czas raportów finansowych największych wydawców. Tym razem oczy fanów Rockstara zwrócone są na Take-Two Interactive, które 3 lutego opublikuje wyniki za miniony kwartał. Oficjalnie wszyscy wypatrują informacji o GTA 6, ale to inna produkcja może skraść nagłówki.
Red Dead Redemption 2, mimo że ma już ponad siedem lat, wciąż sprzedaje się w tempie, którego pozazdrościłoby wiele nowych hitów. Gra zadebiutowała w 2018 roku, a mimo to regularnie dokłada kolejne miliony sprzedanych kopii. Innymi słowy, ten western nie tylko nie zwalnia, ale wręcz systematycznie pnie się w historycznych rankingach.
Trzecie miejsce na wyciągnięcie ręki
Według ostatnich oficjalnych danych sprzedaż Red Dead Redemption 2 przekroczyła 79-80 milionów egzemplarzy. To daje grze czwarte miejsce wśród największych bestsellerów w historii gier wideo. Tuż przed nią znajduje się Wii Sports z wynikiem około 82-83 milionów sprzedanych kopii.
Na szczycie rankingu od lat bezkonkurencyjne pozostają Minecraft (ponad 300 milionów egzemplarzy) oraz Grand Theft Auto V (ponad 200 milionów). RDR 2 jest więc w absolutnej elicie, a przebicie Wii Sports wydaje się kwestią czasu.
Co istotne, dynamika sprzedaży wyraźnie to potwierdza. W lutym 2025 roku Take-Two informowało o 70 milionach kopii. W maju było już ponad 74 miliony, a w listopadzie licznik dobił do około 79 milionów. To oznacza kilka milionów sprzedanych egzemplarzy na kwartał, tempo, które dla gry z 2018 roku jest wręcz imponujące.
Gra bez next-genów, a i tak sprzedaje się jak świeże bułki
Sytuacja jest o tyle zaskakująca, że Red Dead Redemption 2 nie doczekało się natywnej wersji na PlayStation 5 i Xbox Series X/S. Gra działa na tych konsolach wyłącznie w ramach wstecznej kompatybilności. Nie ma też dużych, głośnych aktualizacji, które mogłyby napędzać sprzedaż.
Owszem, istnieje Red Dead Online, ale tryb sieciowy nie jest rozwijany nawet w połowie tak intensywnie jak GTA Online. A mimo to gra nadal trafia do nowych graczy, zarówno na konsolach, jak i na PC.
W praktyce oznacza to jedno, Red Dead Redemption 2 stało się tytułem „ponadczasowym”. Dla wielu graczy to pozycja obowiązkowa, która prędzej czy później trafia do biblioteki, często przy okazji promocji czy wyprzedaży.
Rockstar skupiony na GTA 6, ale RDR 2 robi swoje
Rockstar Games praktycznie całą uwagę kieruje dziś na Grand Theft Auto VI, którego premiera zaplanowana jest na 19 listopada. Studio regularnie aktualizuje GTA Online, a GTA V doczekało się wersji next-gen już kilka lat temu.
Tymczasem Red Dead Redemption 2 pozostaje w pewnym sensie „na uboczu”. Brak dużych zapowiedzi, brak next-genowego patcha, brak większych kampanii marketingowych. A jednak liczby mówią same za siebie.
To rodzi naturalne pytanie, czy Take-Two wreszcie postanowi mocniej wykorzystać potencjał serii Red Dead? Aktualizacja na PS5 i Xbox Series X/S mogłaby jeszcze bardziej podbić sprzedaż i praktycznie zagwarantować trzecie miejsce w historycznym rankingu.
Co może przynieść raport z 3 lutego?
Raport finansowy Take-Two może przynieść nowe, oficjalne dane sprzedażowe. Jeśli trend się utrzymał, bardzo możliwe, że RDR 2 jest już niemal na równi z Wii Sports, albo wręcz je wyprzedziło.
Dla branży byłby to symboliczny moment. Gra, która od lat nie dostaje dużego wsparcia, mogłaby oficjalnie wskoczyć na podium największych bestsellerów wszech czasów. To pokazuje, jak potężną marką stało się Red Dead Redemption 2.
Podsumowanie
Red Dead Redemption 2 stoi u progu historycznego osiągnięcia. Jeśli nowe dane potwierdzą dalszy wzrost sprzedaży, western Rockstara może już wkrótce zostać trzecią najlepiej sprzedającą się grą w historii. I to bez next-genowej wersji oraz bez intensywnego wsparcia. Pozostaje więc pytanie: czy Rockstar wreszcie przypomni sobie o tej serii, czy RDR 2 jeszcze długo będzie bić rekordy „po cichu”?