Twórcy Battlefield 6 mówią o odpowiedzialności wobec fanów i dziedzictwa serii. Problem w tym, że te deklaracje pojawiły się w momencie, gdy studia odpowiedzialne za markę przechodzą falę zwolnień, a nastroje graczy zaczynają się pogarszać.
Dlaczego fundamenty rozgrywki są ważniejsze niż grafika
Podczas panelu na Game Developers Conference projektant Jac Carlsson ze studia DICE opowiedział o filozofii pracy nad Battlefield 6. Jego zdaniem dla zespołu kluczowe pozostają fundamenty rozgrywki. Grafika oczywiście ma znaczenie, jednak (jak podkreślił) najważniejsze są takie elementy jak model strzelania, system poruszania się czy precyzyjne sterowanie.
To właśnie te mechaniki mają decydować o tym, czy gra „czuje się” jak Battlefield. Innymi słowy, nawet najbardziej zaawansowana oprawa wizualna nie zastąpi solidnego gameplayu. Carlsson zaznaczył przy tym, że twórcy są świadomi odpowiedzialności wobec fanów oraz samej marki.
Seria od lat łączy bowiem elementy taktycznej strzelanki z bardziej dynamicznym, arcade’owym tempem rozgrywki. Zachowanie tego charakterystycznego balansu (według dewelopera) jest jednym z głównych obowiązków zespołu.
Niefortunny moment na takie deklaracje
Choć słowa projektanta brzmią rozsądnie, ich odbiór okazał się problematyczny. Powód jest prosty, niemal równocześnie pojawiły się informacje o zwolnieniach w studiach pracujących nad serią Battlefield.
Redukcje zatrudnienia dotknęły zespoły DICE, Criterion, Ripple Effect oraz Motive. Co istotne, stało się to mimo faktu, że Battlefield 6 był jedną z najlepiej sprzedających się gier ubiegłego roku.
W praktyce oznacza to, że część osób odpowiedzialnych za rozwój marki straciła pracę właśnie wtedy, gdy gra wciąż wymaga intensywnego wsparcia po premierze. Dlatego wielu graczy zaczęło zadawać proste pytanie, czy mniejszy zespół będzie w stanie utrzymać tempo rozwoju produkcji?
Gracze coraz bardziej niezadowoleni
Dodatkowym problemem są nastroje społeczności. Statystyki ze Steama pokazują wyraźny trend spadkowy. O ile ogólna ocena gry od premiery pozostaje wysoka i wynosi około 82% pozytywnych recenzji, o tyle w ciągu ostatnich 30 dni pozytywne opinie stanowią zaledwie około 45%.
To duża różnica, która wskazuje na rosnącą frustrację graczy. Najczęściej pojawiającym się zarzutem jest powolne tempo rozwoju gry oraz niewystarczająca liczba nowych aktualizacji.
Spada także aktywność użytkowników. Rekord jednoczesnej liczby graczy w miniony weekend wyniósł około 67 tysięcy osób. Dla porównania, ARC Raiders, czyli produkcja tworzona przez byłych pracowników DICE, osiągnęła w tym samym czasie niemal czterokrotnie wyższy szczyt aktywności.
Czy Battlefield 6 odzyska zaufanie graczy?
Wypowiedź Jacoba Carlssona pokazuje, że twórcy Battlefield 6 przynajmniej deklaratywnie koncentrują się na najważniejszych elementach rozgrywki. Problem polega jednak na tym, że deklaracje to jedno, a realne możliwości zespołu, drugie.
Zwolnienia, spadająca aktywność graczy i coraz bardziej krytyczne recenzje tworzą mieszankę, która może utrudnić dalszy rozwój gry. Jeśli studio chce odzyskać zaufanie społeczności, będzie musiało udowodnić w praktyce, że obietnice o „odpowiedzialności wobec fanów” nie są tylko pustymi słowami.
Czy Battlefield 6 zdoła odwrócić ten trend, zanim gracze na dobre przeniosą się do innych strzelanek?