Na niecałe dwa tygodnie przed premierą Battlefield 6 Electronic Arts zaprezentowało nietypowy zwiastun aktorski. Trailer wyraźnie wyśmiewa strategię marketingową serii Call of Duty, gdzie pierwsze skrzypce często grają celebryci. Tym razem EA DICE jasno podkreśla, liczy się realizm, nie błysk fleszy.
Gwiazdy na chwilę, żołnierze na zawsze
Nowy zwiastun Battlefield 6 rozpoczyna się w klimacie rodem z Hollywood. Na ekranie pojawiają się Zac Efron, Jimmy Butler, Morgan Wallen i Paddy Pimblett. To jednak tylko wstęp, po 20 sekundach aktorzy i sportowcy zostają efektownie wysadzeni w powietrze. Zastępują ich „prawdziwi” żołnierze, którzy mają uosabiać autentyczność pola walki. Jakby tego było mało, jeden z bohaterów z przekąsem dodaje, że „nie ma znaczenia”, kim byli celebryci.
To jawne nawiązanie do serii Call of Duty, która od lat angażuje gwiazdy kina czy sportu. Battlefield 6 odcina się od tej praktyki, budując przekaz: tu chodzi o realizm i wojenne doświadczenie, nie o show-biznes.
EA kontra Activision, dwie filozofie
Nie da się ukryć, że marketing obu marek od dawna idzie w przeciwnych kierunkach. Call of Duty: Black Ops 7, które zadebiutuje zaledwie rok po „szóstce”, ponownie stawia na rozpoznawalne nazwiska. Tymczasem EA DICE próbuje wyróżnić się poprzez podkreślanie militarnego autentyzmu.
Yale Miller z Treyarch w rozmowie z CharlieIntel przyznał, że studio ma świadomość „zmęczenia graczy” corocznymi premierami. Mimo to deweloperzy wierzą, że kolejne odsłony Black Ops rok po roku otwierają przed nimi „ekscytujące możliwości”. To jednak ryzykowna gra, część fanów może poczuć przesyt.
Realizm zamiast fajerwerków
Battlefield 6 debiutuje 10 października i już teraz kreuje wizerunek „poważniejszej” strzelanki. Zwiastun aktorski, mimo humorystycznej formy, jednoznacznie ustawia grę w kontrze do konkurenta. To ruch odważny, ale też zrozumiały, seria Battlefield od zawsze stawiała na ogromne mapy, taktyczne starcia i wrażenie bycia częścią prawdziwego konfliktu.
Czy takie podejście okaże się skuteczne? Na pewno przyciągnie tych graczy, którzy czują, że Call of Duty zaczyna zjadać własny ogon. W Polsce, gdzie społeczność Battlefielda od lat jest silna (wystarczy spojrzeć na popularność serwerów w czasach Battlefielda 3 i 4), to może być dodatkowy argument za przesiadką na nową odsłonę.
Podsumowanie
Battlefield 6 nie tylko prezentuje kolejne materiały promocyjne, ale też otwarcie wyśmiewa konkurencję. Electronic Arts jasno pokazuje, że nie interesuje go świat celebrytów, na pierwszym planie mają być żołnierze i realizm. Czy to wystarczy, by przejąć część fanów Call of Duty? Odpowiedź poznamy już w październiku.