Call of Duty Black Ops 7 wraca do realizmu

Call of Duty Black Ops 7
fot: mat. pras. Activision
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

Call of Duty Black Ops 7 ma być odpowiedzią na krytykę fanów, którzy od lat narzekają na oderwane od rzeczywistości skórki i utratę tożsamości serii. Treyarch obiecuje powrót do realizmu i klimatu, który wyniósł cykl na szczyt.

Koniec z niedorzecznymi skinami

Studio Treyarch przyznało, że dotychczasowe podejście do zawartości kosmetycznej w Call of Duty nie spotkało się z ciepłym odbiorem. Skórki w stylu kreskówek, gwiazd muzyki pop czy elementy rodem z Fortnite oddalały serię od jej pierwotnego charakteru. Co więcej, coraz więcej graczy publicznie wyrażało frustrację, wskazując na utratę tożsamości marki. Dlatego Call of Duty Black Ops 7 ma być punktem zwrotnym, w którym twórcy postawią na spójny klimat i poważny ton.

Powrót do realizmu i spójności klimatu

Nowa odsłona Call of Duty nie pozwoli na przenoszenie skórek z poprzedniej części. To oznacza, że gracze nie zobaczą już w Black Ops 7 bohaterów ubranych w niedorzeczne stroje czy korzystających z absurdalnych animacji. Treyarch chce, aby rozgrywka, kampania i tryby dodatkowe były utrzymane w realistycznej stylistyce, a nie przypominały parodii wojennego FPS-a.

Zachowane zostaną jedynie elementy, które bezpośrednio wpływają na rozwój gracza, na przykład tokeny podwójnego XP oraz GobbleGums. Deweloperzy uznali, że ich zdobycie wymagało czasu i wysiłku, dlatego nie chcą odbierać tego dorobku społeczności.

Black Ops 7 jako duchowy spadkobierca Black Ops II

Twórcy wprost przyznali, że ich celem jest stworzenie duchowego następcy kultowego Black Ops II z 2012 roku. Dotyczy to zarówno kampanii fabularnej, jak i rywalizacji sieciowej. Co więcej, tryb zombie oraz Dead Ops Arcade 4 także mają odzwierciedlać klimat wcześniejszych części.

W rezultacie, gracze mogą spodziewać się mroczniejszej atmosfery, intensywniejszej walki i bardziej stonowanego podejścia do aspektów wizualnych. Tym samym Call of Duty Black Ops 7 stanie się czymś więcej niż tylko kolejną częścią, ma przywrócić marce dawne DNA.

Presja ze strony Battlefielda 6

Nie bez znaczenia jest fakt, że w tym samym okresie zadebiutuje Battlefield 6. Otwarta beta produkcji studia DICE spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem. W internecie pojawia się wiele porównań obu marek, a deweloperzy Battlefielda wprost wyśmiewają konkurencję, sugerując, że w ich grze nie ma miejsca dla postaci takich jak Nicki Minaj.

Zatem decyzja Treyarch to nie tylko gest wobec fanów, ale również odpowiedź na rosnącą presję rynku. Call of Duty Black Ops 7 musi ponownie udowodnić swoją wartość, jeśli chce utrzymać pozycję lidera wśród sieciowych FPS-ów.

Fani sceptyczni, ale nadzieja rośnie

Wielu graczy podchodzi do deklaracji twórców z rezerwą. Kilka miesięcy temu Treyarch unikało jasnych odpowiedzi na pytania o kierunek serii. Jednak chłodne przyjęcie prezentacji gry na gamescomie oraz fala krytyki w mediach społecznościowych zmusiły studio do działania.

Dlatego teraz obietnice są bardziej konkretne. Wciąż pozostaje pytanie, czy wszystkie elementy (także skórki dostępne w edycjach specjalnych) faktycznie będą zgodne z nową wizją. Jeśli nie, cała koncepcja może ponownie zostać podważona.

Premiera i platformy

Call of Duty Black Ops 7 zadebiutuje 14 listopada 2025 roku. Gra ukaże się na PC, Xbox One, PlayStation 4, Xbox Series X|S oraz PlayStation 5. Od premiery będzie dostępna również w abonamencie Game Pass. Ponadto planowana jest edycja na Nintendo Switch 2, która trafi do sprzedaży w późniejszym terminie.

Podsumowanie

Zmiana kierunku, jaką obrało Treyarch, to z pewnością odpowiedź na głosy fanów i presję ze strony konkurencji. Call of Duty Black Ops 7 ma szansę przywrócić serii dawny blask, jeśli tylko twórcy dotrzymają słowa i faktycznie zrezygnują z absurdalnych dodatków kosmetycznych.

Seria wciąż ma ogromny potencjał. Dlatego listopadowa premiera może być momentem, w którym Call of Duty odzyska swoją tożsamość i ponownie stanie się najważniejszym FPS-em na rynku.