CD Projekt sprzedał GOG. Platforma trafia w ręce współtwórcy i wraca do swoich korzeni

CD Projekt GOG
fot: mat. pras. GOG
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

CD Projekt sprzedał GOG swojemu współtwórcy. Michał Kiciński przejął 100% udziałów w platformie, która od lat kojarzy się z grami bez DRM i prawdziwą własnością cyfrową. To ruch, który formalnie kończy pewien etap, ale jednocześnie otwiera nowy rozdział w historii jednej z najbardziej charakterystycznych platform PC.

Powrót do źródeł, czyli GOG znów u steru swojego twórcy

Grupa CD Projekt oficjalnie potwierdziła sprzedaż GOG-a. Platforma została w całości przejęta przez Michała Kicińskiego, współzałożyciela CD Projektu i jednego z twórców samego GOG-a. Wartość transakcji wyniosła 90,7 mln zł. Jednocześnie podpisano umowę dystrybucyjną, dzięki której przyszłe gry CD Projekt RED nadal będą trafiać na GOG-a.

Choć na papierze to duża zmiana właścicielska, w praktyce wygląda raczej jak powrót do punktu wyjścia. To właśnie Kiciński w 2007 roku (razem z Marcinem Iwińskim) stał za ideą platformy oferującej gry bez DRM, dostępne na własność, a nie „na licencji, dopóki serwer działa”.

Wolność, własność i klasyka, fundament pozostaje bez zmian

Michał Kiciński jasno podkreślił, że wartości GOG-a pozostają niezmienne. Wolność użytkownika, brak DRM oraz realne poczucie posiadania gier nadal mają być fundamentem działania platformy. Co więcej, nowy etap ma jeszcze mocniej akcentować ochronę klasyki oraz jej dostosowywanie do współczesnych systemów.

W podobnym tonie wypowiedział się Maciej Gołębiewski, dyrektor zarządzający GOG-a. Zwrócił uwagę, że rynek gier staje się coraz bardziej zamknięty i krótkotrwały, dlatego misja zachowania klasycznych tytułów nabiera dziś szczególnego znaczenia. W praktyce oznacza to dalszy rozwój programów takich jak Preservation Program oraz inwestycje w przywracanie starszych produkcji do życia, także w latach 2026–2027.

Co to oznacza dla graczy?

Z perspektywy użytkowników zmiany są niemal wyłącznie kosmetyczne. GOG nadal pozostaje platformą bez DRM, z możliwością pobierania instalatorów offline i opcjonalnym klientem GOG Galaxy. Zachowane zostają również inicjatywy społecznościowe i finansowanie projektów wspierających klasyczne gry.

Co istotne, GOG ma pozostać platformą „etyczną i niedrapieżną”, wspierającą zarówno niezależnych twórców, jak i mniejsze studia. W czasach agresywnej monetyzacji to komunikat, który może trafić do wielu graczy zmęczonych współczesnymi trendami.

Nowe projekty i osobiste zaangażowanie Kicińskiego

Sam Michał Kiciński zapowiedział również osobiste zaangażowanie w nowe projekty, które mają zadebiutować na GOG-u w 2026 roku. Jak podkreślił, klasyczne gry wciąż potrafią oferować ogromną grywalność, a rynek coraz częściej zalewany jest tytułami niskiej jakości.

To wyraźny sygnał, że GOG nie zamierza jedynie „trwać”, ale aktywnie kształtować swoją przyszłość.

CD Projekt: to był właściwy moment

Decyzję skomentował także Michał Nowakowski, współprezes CD Projektu. Podkreślił, że spółka skupia się obecnie na rozwoju własnych marek i dużych produkcji AAA, dlatego uznała ten moment za najlepszy na przekazanie GOG-a w ręce jego współtwórcy.

Jak zaznaczył, współpraca między firmami będzie kontynuowana, a przyszłe premiery CD Projekt RED nadal trafią na GOG-a.

Podsumowanie

Zmiana właścicielska nie oznacza rewolucji, lecz powrót do fundamentów. GOG wraca pod skrzydła swojego twórcy, zachowując to, co od lat wyróżniało go na tle konkurencji. W czasach cyfrowej nietrwałości brzmi to niemal jak manifest. Czy gracze to docenią? Wszystko wskazuje na to, że tak.