Cena Vampire: Bloodlines 2 kusi, edycje już mniej

Vampire: Bloodlines 2 cena
fot: mat. pras. Paradox
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

Vampire: Bloodlines 2 ma sensowną cenę w standardowej wersji, ale wydawca ukrył ważną zawartość w droższych edycjach. To nie spodobało się graczom.

Cena Vampire: Bloodlines 2 to niespodzianka z haczykiem

Podczas gamescom Opening Night Live 2025 pokazano nowy zwiastun gry Vampire: Bloodlines 2. Materiał zrobił na fanach bardzo dobre wrażenie. Jednak chwilę później emocje opadły, gdy Paradox ujawnił szczegóły dotyczące poszczególnych edycji gry. Okazało się bowiem, że standardowa wersja, mimo uczciwej ceny, jest mocno wybrakowana.

Na PC za podstawowe wydanie zapłacimy 274,99 zł, w PlayStation Store 259 zł, a na Xbox Series X/S 277,49 zł. Cena wydaje się rozsądna, zwłaszcza w porównaniu do innych premier tego roku. Problemem jest jednak to, że gracze nie otrzymają pełnego zestawu treści.

Edycje i dodatkowe klany

Najwięcej kontrowersji wywołało odkrycie, że w standardowej edycji zabraknie dwóch grywalnych klanów, Lasombra i Toreador. Dostęp do nich zapewni dopiero najdroższa wersja Premium Edition. Jej cena to już ponad 400 zł na każdej platformie.

fot: mat. pras. Paradox

Warto podkreślić, że klany w serii Vampire pełnią rolę klas postaci. Każdy z nich oferuje unikalny styl rozgrywki i zestaw zdolności. Zatem ich brak to nie kosmetyczny detal, lecz realne ograniczenie. To sprawia, że wielu graczy czuje się zmuszonych do zakupu droższej edycji, aby otrzymać doświadczenie zbliżone do pełnej gry.

Dla osób, które wybiorą podstawową edycję, Paradox przewidział możliwość dokupienia zawartości w formie DLC. Santa Monica Memories ma kosztować około 49 zł, natomiast Shadows & Silk około 92 zł. W rezultacie cena szybko zbliża się do kosztu Premium Edition.

Podwyżki cen gier w innej formie

Sytuacja z Vampire: Bloodlines 2 wpisuje się w szerszą dyskusję o rosnących cenach gier. Nintendo już wcześniej przetestowało rynek, podnosząc ceny swoich hitów. Microsoft próbował zrobić to samo, jednak musiał wycofać się po negatywnej reakcji społeczności przy okazji The Outer Worlds 2. Tymczasem EA publicznie zapewnia, że Battlefield 6 nie doczeka się takiej podwyżki.

Paradox znalazł inny sposób. Zamiast ogłaszać wyższą cenę, przygotował mocno ograniczoną podstawową wersję gry. Dzięki temu wielu fanów, którzy chcą pełnego doświadczenia, zdecyduje się na Premium Edition, nawet jeśli będą musieli zapłacić ponad 400 zł. To wywołało oskarżenia o sztuczne wycinanie zawartości.

Negatywne reakcje społeczności

Nie trzeba było długo czekać na reakcję graczy. Na forum Steam pojawiła się fala krytyki. Fani podkreślają, że nie mają problemu z płatnymi dodatkami, ale pod warunkiem, że stanowią one faktycznie nową zawartość. W tym przypadku wygląda to jednak tak, jakby wydawca celowo odciął pełnoprawne elementy, aby sprzedawać je osobno.

Co więcej, wielu przypomina, że pierwsza część Bloodlines, mimo problematycznej premiery, zyskała status kultowej właśnie dzięki bogactwu możliwości wyboru. Dlatego gracze obawiają się, że druga odsłona, choć technicznie bardziej dopracowana, będzie ograniczona przez agresywną politykę wydawniczą.

Premiera Vampire: Bloodlines 2 i lokalizacja

Mimo kontrowersji fani wciąż czekają na premierę. Vampire: Bloodlines 2 zadebiutuje 21 października 2025 roku na PC, PS5 i Xbox Series X/S. Gra zaoferuje pełną lokalizację kinową, czyli polskie napisy, co na pewno ucieszy rodzimych odbiorców.

Nie ma jednak wątpliwości, że dyskusja o edycjach i cenach będzie towarzyszyć produkcji aż do samego debiutu. Co więcej, w sieci już teraz toczy się debata, czy warto kupić grę w dniu premiery, czy może lepiej poczekać na obniżki i pełne wydania.

Podsumowanie

Cena Vampire: Bloodlines 2 w podstawowej edycji jest całkiem atrakcyjna, ale brak dwóch klanów wzbudził ogromne kontrowersje. Paradox znalazł sposób na zwiększenie przychodów bez oficjalnej podwyżki cen. Gracze czują, że zostali postawieni przed wyborem: płacić więcej za pełną zawartość albo godzić się na ograniczenia.

Niektórzy porównują ten ruch do klasycznych przykładów „wycinania” elementów gry, aby sprzedawać je jako DLC. Dlatego premiera, choć wyczekiwana, budzi mieszane uczucia.