Cheaterzy popsuli betę Call of Duty: Black Ops 7. Gracze tracą cierpliwość

Call of Duty Black Ops 7
fot: mat. pras. Treyarch
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

Beta Call of Duty: Black Ops 7 wystartowała i od razu pojawiły się kontrowersje. Gracze zamiast cieszyć się nowymi mapami i mechanikami, muszą zmagać się z plagą oszustów. Winni? Po części cheaterzy, a po części sami deweloperzy, którzy nie wdrożyli wszystkich zabezpieczeń od razu.

Beta za 339 zł i… pierwsze bany

Jeszcze zanim otwarta beta Call of Duty: Black Ops 7 wystartuje 5 października, do wczesnych testów dołączyli posiadacze preorderów oraz subskrybenci Game Pass. Cena wejścia nie była niska, minimum 339 zł lub miesięczna opłata za usługę Microsoftu. Mimo to już w pierwszych godzinach pojawiły się raporty o graczach używających nieuczciwych programów.

Z jednej strony Activision szybko zaczęło rozdawać bany, z drugiej, społeczność czuje niedosyt. W końcu wielu liczyło, że przynajmniej przez kilka dni będzie można spokojnie testować nowe tryby i mapy bez obawy o wszechobecnych cheaterów.

RICOCHET dopiero w dniu premiery

Największe rozczarowanie? RICOCHET Anti-Cheat w pełnej, odświeżonej wersji trafi do gry dopiero w dniu premiery 14 listopada. Beta co prawda wymaga aktywowanego Secure Boot i TPM 2.0, ale w praktyce zabezpieczenia nie powstrzymały wielu sprytnych oszustów. Efekt? Frustracja części graczy i dyskusje na forach, że deweloperzy nie wyciągnęli wniosków z wcześniejszych edycji serii.

Za dużo drzwi i SBMM na dokładkę

To nie jedyny problem. Treyarch obiecywał mniej „irytujących drzwi”, a zamiast tego wielu graczy narzeka na automatyczne przejścia, które wcale nie poprawiają płynności rozgrywki. „Dlaczego nie usunięto chociaż połowy?”, pytają na Reddicie.

Do tego dochodzi temat Skill-Based Matchmaking (SBMM). System dopasowujący przeciwników według umiejętności pojawił się także w becie. Dla części fanów to świetne rozwiązanie, ale inni twierdzą, że psuje frajdę i tworzy sztuczne ograniczenia.

Światełko w tunelu? Nowe mapy

Na szczęście nie wszystko maluje się w czarnych barwach. Mapy takie jak Cortex zbierają bardzo pozytywne recenzje, a wielu graczy docenia tempo i klimat rozgrywki. To pokazuje, że pod warstwą problemów z cheaterami i drzwiami wciąż kryje się solidny trzon nowej odsłony serii.

Koniec końców…

Call of Duty: Black Ops 7 ma szansę być hitem, ale start bety pokazuje, że walka z oszustami to wciąż pięta achillesowa serii. Pytanie brzmi: czy do 14 listopada Activision faktycznie przygotuje system, który zatrzyma plagę cheaterów? A może gracze ponownie pogodzą się z tym, że w świecie CoD oszuści są jak nieproszeni goście, zawsze znajdą drogę do stołu?