Diablo 4 i Sezon Rzezi. Największą sensacją okazał się prosty licznik zabójstw

Diablo 4
fot: mat. pras. Blizzard
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter
Spis treści

Nowy sezon w Diablo 4 wystartował z problemami technicznymi, ale szybko pojawił się element, który przyciągnął uwagę społeczności. Choć twórcy promują możliwość przemiany w kultowego Rzeźnika, to gracze najbardziej ekscytują się zupełnie inną nowością. Ku zaskoczeniu wielu największym bohaterem sezonu okazał się… licznik zabójstw.

Problematyczny start 12. sezonu Diablo 4

Wczoraj wieczorem wystartował nowy sezon w Diablo 4, nazwany Sezonem Rzezi. Premiera przebiegła jednak w sposób, który gracze znają aż za dobrze. Najpierw pojawiły się problemy z serwerami, a część użytkowników w ogóle nie mogła zalogować się do gry.

To wywołało falę krytyki. Wielu graczy zwracało uwagę, że Blizzard Entertainment ma już ogromne doświadczenie w prowadzeniu sezonowej zawartości, a mimo to kolejne starty aktualizacji nadal przynoszą podobne kłopoty techniczne.

Co więcej, statystyki sugerują, że zainteresowanie nową zawartością nie jest szczególnie wysokie. Według danych ze Steam w momencie największej aktywności zalogowało się nieco ponad 18 tysięcy graczy. To wyraźnie mniej niż przy poprzednim sezonie, kiedy licznik przekroczył 41 tysięcy użytkowników jednocześnie. Oczywiście trzeba pamiętać, że wielu graczy korzysta z platformy Battle.net, ale mimo to różnica jest zauważalna.

Dlaczego tak się stało? Najczęściej wskazywanym powodem jest zbliżająca się premiera dużego rozszerzenia Lord of Hatred.

Rzeźnik robi wrażenie, ale szybko się nudzi

Jedną z głównych atrakcji Sezonu Rzezi jest możliwość przemiany w słynnego przeciwnika serii, czyli The Butcher. Mechanika ta pozwala na chwilowe przejęcie jego mocy i dosłowne rozszarpywanie hord potworów.

Na pierwszy rzut oka brzmi to świetnie. W praktyce jednak wielu graczy twierdzi, że efekt „wow” mija zaskakująco szybko. Po kilku użyciach mechanika zaczyna przypominać ciekawostkę, a nie system, który utrzyma graczy przy ekranie na dłużej. Pomysł jest widowiskowy, lecz brakuje mu głębi.

Nieoczekiwany bohater sezonu

Tymczasem największą popularność zdobył element znacznie prostszy, licznik zabójstw. Mechanika nagradza graczy za eliminowanie przeciwników w długich seriach, co natychmiast przerodziło się w swego rodzaju rywalizację społeczności.

Gracze prześcigają się w wykręcaniu coraz wyższych wyników. Pomaga w tym między innymi błąd związany z jedną z kapliczek, który powoduje nieustanne pojawianie się przeciwników. W efekcie można tworzyć absurdalnie długie serie eliminacji.

Patrząc na takie fragmenty rozgrywki, niektórzy zaczęli zauważać jeszcze jedną rzecz. Styl walki coraz bardziej przypomina tempo znane z Diablo III, gdzie ogromne liczby przeciwników i spektakularne serie eliminacji były jednym z głównych elementów zabawy.

„Kill streak” doprowadza graczy do szału

Z licznikiem zabójstw wiąże się jednak jeden problem. Narrator w trakcie długich serii co chwilę powtarza komunikat „Kill streak”. Na początku brzmi to efektownie, lecz przy dłuższej sesji potrafi stać się naprawdę męczące.

Największy problem polega na tym, że wyciszenie tego komunikatu wymaga zmniejszenia głośności dialogów w ustawieniach. A to oznacza, że razem z nim znikają również kwestie wypowiadane przez postacie.

Podsumowanie

Ogólnie rzecz biorąc, 12. sezon Diablo 4 wygląda raczej jak przystanek przed większą zawartością. Wielu graczy traktuje go jako krótką rozgrzewkę przed premierą dodatku Diablo 4: Lord of Hatred, który ma zadebiutować 28 kwietnia na PC oraz konsolach PlayStation i Xbox.

Czy nowy sezon utrzyma zainteresowanie graczy przez najbliższy miesiąc, czy też większość społeczności wróci do Sanktuarium dopiero wraz z dużym rozszerzeniem?