W Dying Light: The Beast twórcy postawili na jedno, konkretne zakończenie. Tymon Smektała z Techlandu wyjaśnia powody tej decyzji.
The Beast bez alternatywnych zakończeń
Techland podjął odważną decyzję. W nadchodzącej grze Dying Light: The Beast nie będziemy mogli wybrać zakończenia, twórcy postanowili oprzeć historię na jednym, jasno określonym finale. To duży zwrot w stosunku do Dying Light 2, w którym gracz miał wpływ na losy bohaterów i świata.
Kanon ważniejszy niż wybór
W rozmowie z serwisem GamesRadar+, Tymon Smektała wyjaśnił, że decyzja o usunięciu wielu zakończeń była podyktowana potrzebą stworzenia spójnego kanonu. Jak podkreślił:
„Kiedy dajesz graczom wybór, to nie powinieneś potem decydować, co jest lub nie jest kanoniczne”.
Twórcy chcą, by każdy gracz doświadczył tego samego finału. To pozwoli lepiej rozwijać serię w przyszłości, bez konieczności ignorowania wyborów z poprzednich odsłon.
Finał z ukrytymi wskazówkami
Co więcej, zakończenie The Beast oraz znajdźki obecne w grze mają zawierać podpowiedzi dotyczące przyszłości serii. To oznacza, że nawet jeśli zakończenie jest jedno, gracze nadal będą mogli spekulować i analizować, co czeka ich w kolejnych częściach.
Smektała zaznaczył, że taka forma opowieści lepiej służy narracji i pozwala uniknąć niekonsekwencji fabularnych.
Premiera już we wrześniu
Pierwotnie Dying Light: The Beast miało trafić na rynek w sierpniu, jednak niedawno ogłoszono przesunięcie premiery na 19 września. Gra pojawi się na PC, PlayStation 4 i 5, Xbox One oraz Xbox Series X|S.