Dying Light: The Beast dostaje tryb Koszmaru. Techland rzuca graczom największe wyzwanie w historii serii

Dying Light The Beast
fot: mat. pras. Techland
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

Dying Light: The Beast właśnie stało się znacznie mroczniejsze. Aktualizacja 1.5 wprowadza tryb Koszmaru, który według Techlandu jest „największym wyzwaniem w historii serii” i celuje w fanów bezkompromisowego survival horroru.

Tryb Koszmaru zmienia zasady gry

Aktualizacja 1.5 do Dying Light: The Beast nie jest kosmetycznym dodatkiem, lecz pełnoprawnym przemodelowaniem rozgrywki. Tryb Koszmaru ingeruje w podstawowe mechaniki i wymusza zupełnie inne podejście do przetrwania. Przede wszystkim pojawia się system głodu. Bohater musi regularnie jeść, aby utrzymać wytrzymałość, regenerację zdrowia i ogólną sprawność. Zaniedbanie tej mechaniki szybko odbija się na skuteczności w walce i mobilności, a więc na wszystkim, co w The Beast jest kluczowe.

Dying Light The Beast
fot: X / @EvilHazardBR

Równocześnie zmodyfikowano działanie latarki. Światło zużywa baterię, a przy niskim poziomie energii zaczyna migotać i gasnąć. Baterie trzeba wytwarzać lub znajdować, co w warunkach ograniczonych zasobów staje się kolejnym problemem do rozwiązania. Eksploracja nocą i w zamkniętych lokacjach przestaje być rutyną, a zaczyna przypominać nerwową walkę z czasem.

Agresywny świat i nowy koszmar wśród wrogów

W trybie Koszmaru zarówno ludzie, jak i zarażeni reagują szybciej i atakują bez wahania. Co więcej, w wybranych mrocznych strefach przemieńcy mogą pojawiać się nawet w ciągu dnia. Zasoby, takie jak pożywienie, baterie czy paliwo, są znacznie rzadsze, dlatego każda decyzja ma realne konsekwencje. Jeden zły wybór potrafi zrujnować kilkadziesiąt minut ostrożnej gry.

Największą nowością jest jednak Przemieniec alfa. Techland opisuje go jako najgroźniejszego i najinteligentniejszego przeciwnika w historii serii Dying Light. Ten wróg potrafi śledzić gracza po całej mapie, zastawiać pułapki i reagować na styl rozgrywki. To nie jest kolejny „mięsny boss”, lecz realne zagrożenie, które wymusza planowanie, obserwację i kalkulowanie ryzyka.

Nagrody tylko dla najwytrwalszych

Gra w trybie Koszmaru nie jest jednak pozbawiona motywacji. Gracze, którzy nie zmienią poziomu trudności i pokonają bossów w tym trybie, mogą zdobyć unikalne nagrody. Wśród nich znajdują się specjalne talizmany, wyjątkowy strój oraz nowa skórka na pojazd.

Nie tylko trudniej, także lepiej

Aktualizacja 1.5 przynosi również zmiany niezwiązane bezpośrednio z poziomem trudności. Dodano dwa nowe „finishery” dla jednoręcznej broni obuchowej i siecznej, poprawiono balans, zmieniono krzywe progresji w Nowej Grze+ oraz na poziomach legendy. Techland usprawnił także wydajność, stabilność i elementy graficzne, w tym te powiązane ze śledzeniem promieni. Nie zabrakło poprawek interfejsu, dźwięku oraz usunięcia błędów środowiskowych.

Techland patrzy dalej niż The Beast

Równolegle z rozwojem Dying Light: The Beast pojawiają się sygnały sugerujące kolejne plany studia. Techland opublikował ofertę pracy na stanowisko głównego projektanta gier online, w której mowa o „nowym doświadczeniu w serii Dying Light”. Opis wskazuje na projekt nastawiony na rozgrywkę sieciową, systemy progresji i model gry-usługi, a nie jedynie rozwój znanej kooperacji.

Na ten moment nie wiadomo, czy chodzi o pełnoprawną nową odsłonę, spin-off czy dodatkowy tryb. Studio odmówiło komentarza, jednak wcześniejsze deklaracje o pracach nad nową produkcją sprawiają, że temat trudno zignorować.

Podsumowanie

Dying Light: The Beast dzięki aktualizacji 1.5 wyraźnie skręca w stronę czystego survival horroru. Tryb Koszmaru nie jest dla każdego, ale dla fanów serii może stać się jej najbardziej pamiętną odsłoną. Pytanie jest tylko jedno: ilu graczy faktycznie przetrwa to, co przygotował Techland?