Dying Light The Beast postawi na gęstość świata, nie skalę

Dying Light The Beast
fot: mat. pras. Techland
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

W nadchodzącym Dying Light The Beast Techland skupia się nie na rozmiarze świata, lecz na jego gęstości. Zdaniem twórców to właśnie nieustanna akcja jest kluczem do satysfakcji.

Dying Light The Beast stawia na jakość otwartego świata

W świecie gier z otwartą strukturą rozgrywki często panuje przekonanie, że większa mapa to lepsze wrażenia. The Beast chce jednak zmienić ten sposób myślenia. Reżyser gry, Tymon Smektała, w rozmowie z GamesRadar+ wyjaśnił, dlaczego zespół Techlandu postawił na inny kierunek niż przy drugiej odsłonie serii.

Gęstość, nie rozmiar

Zamiast ogromnych, lecz pustych przestrzeni, Dying Light The Beast zaoferuje kompaktowy, ale niezwykle intensywny świat. Smektała zaznacza, że w wielu grach z otwartym światem aktywność skupia się jedynie wokół kilku centralnych punktów. Poza nimi niewiele się dzieje. Techland postanowił to zmienić.

„Otwarte światy nie są kwestią skali. Chodzi o uczucie bycia ich częścią” – podkreślił reżyser serii.

Deweloperzy chcą, by każdy krok gracza wiązał się z jakąś formą interakcji. Niezależnie od tego, czy chodzi o walkę, eksplorację czy parkour, w grze ma nie być miejsca na nudę.

Świat, który żyje cały czas

The Beast będzie, według słów twórców, jedną z najbardziej zagęszczonych gier na rynku. Mapę zaprojektowano ręcznie, z dbałością o szczegóły, co przekłada się na większą immersję i autentyczność. Co więcej, nieustannie czają się zagrożenia – w tym hordy zombie, które zmuszają gracza do ciągłej czujności.

W rezultacie, mimo mniejszej skali niż w Dying Light 2, doświadczenie ma być intensywniejsze i bardziej satysfakcjonujące. To podejście może sprawić, że gra wyróżni się na tle konkurencji i stanie się wzorem projektowania światów przyszłości.

Techland pokazuje kierunek dla całej branży

Przede wszystkim twórcy Dying Light: The Beast chcą, aby gracz nieustannie korzystał z kontrolera. Nie chodzi więc tylko o eksplorację, ale o ciągłą akcję, reagowanie na bodźce i podejmowanie decyzji. W świecie, który stale coś oferuje, łatwo zanurzyć się na wiele godzin.

Techland ponownie pokazuje, że rozumie, czym powinna być gra akcji z otwartym światem. Tytuł ten może okazać się ważnym punktem zwrotnym, nie tylko dla fanów zombie, ale również dla całej branży gier.