Fellowship celuje znacznie wyżej niż bycie „poboczną grą WoW-a”. Twórcy zapowiadają długofalowy rozwój i odważne zmiany

Fellowship
fot: mat. pras. Chief Rebel
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

Fellowship, które na premierę przyciągnęło ponad 43 tysiące graczy równocześnie, nie zamierza być traktowane jako „Mythic+ na boku”. Chief Rebel przekonuje, że projekt ma długoterminową wizję i ambicje znacznie wykraczające poza porównania z World of Warcraft. W planach są eksperymentalne klasy, duże aktualizacje i model rozwoju inspirowany sukcesem Warframe.

Fellowship po trudnym starcie utrzymuje się wyjątkowo dobrze

Mimo kłopotów z serwerami na premierę Fellowship szybko pokazało, że potrafi zatrzymać graczy na dłużej. Gra w szczytowym momencie przekroczyła 43 tysiące jednoczesnych użytkowników i natychmiast pojawiła się na streamach dużych społeczności, w tym raiderów z Method.

Choć infrastruktura Chief Rebel nie wytrzymała początkowego obciążenia, studio bardzo szybko reagowało na problemy. Regularne komunikaty, szybkie łatki oraz darmowe transmogi halloweenowe skutecznie uspokoiły sytuację. Sama postawa twórców stała się przy tym jednym z najmocniej chwalonych elementów całego debiutu.

Fellowship w oczach graczy: WoW? Diablo? A może coś pomiędzy?

Fellowship od początku budzi skojarzenia z World of Warcraft i to nie bez powodu. Styl wizualny, szybkie, „diablopodobne” tempo walki oraz bohaterowie przypominający tytuły MOBA sprawiają, że łatwo wrzucić grę do znanej szufladki.

Jednak, jak podkreśla community director Hamish Bode, zbyt proste porównania potrafią być krzywdzące. Według niego część graczy na początku patrzyła na tytuł jak na „Mythic+ simulator”, lecz po kilku godzinach grania całkowicie zmieniała zdanie. Twórcy przekonują, że Fellowship ma mieć własną tożsamość i w długim terminie pójść ścieżką podobną do rozwoju Dota 2. Ogromne ulepszenia, wieloletni rozwój i wyraźnie zarysowana wizja.

Ambitny plan na lata. Od odważnych klas po sezonowy model rozwoju

Zespół nie zwalnia tempa. Choć do pełnej wersji 1.0 jest jeszcze daleko, Chief Rebel zapowiada kolejne aktualizacje oraz przejście na model sezonowy, który ma utrzymywać niską barierę wejścia nawet dla graczy wracających po długiej przerwie.

W przygotowaniu są dwie nowe postacie: „supportowy tank” dzierżący ogromny dwuręczny miecz oraz „uzdrowiciel manipulujący czasem”, jak podkreśla Bode, bardzo „cerebralny”, wymagający myślenia i planowania. Twórcy zapowiadają też, że późniejsze klasy mają być jeszcze bardziej szalone. Co więcej, w okolicach świąt gracze mają otrzymać tematyczne wydarzenie.

Jak daleko może zajść Fellowship? Twórcy wskazują na jedno ważne porównanie

Bode otwarcie przyznaje, że ich największą inspiracją jest model rozwoju Warframe, powolny, stabilny wzrost, regularne aktualizacje i ciągłe słuchanie społeczności. To kierunek, który w dzisiejszym, ekstremalnie konkurencyjnym rynku gier-usług wydaje się jedną z nielicznych skutecznych dróg przetrwania.

Konsekwencją jest długoterminowa strategia: Fellowship ma być nie tyle chwilowym hitem, co grą rosnącą z każdym sezonem. Twórcy zakładają, że droga do pełnej wersji będzie długa, ale właśnie w tym widzą największy potencjał.

Podsumowanie

Fellowship znalazło się w nietypowym miejscu, startowało jako niszowa alternatywa dla WoW-a, ale szybko stało się projektem, który ma własne ambicje i tempo rozwoju. Jeśli Chief Rebel utrzyma obecną dynamikę i jakość komunikacji, gra ma realną szansę stać się jednym z długoterminowych fenomenów rynku PvE. Pytanie brzmi: czy graczom wystarczy cierpliwości, by przejść tę drogę razem z twórcami?