Gracz Borderlands 4 zabija 3000 bossów, by udowodnić, jak fatalne są dropy

Borderlands 4
fot: mat. pras. Gearbox Software
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

Cierpliwość tego gracza przeszła ludzkie pojęcie, po 150 godzinach i 3000 zabitych bossach udało mu się udowodnić, że w Borderlands 4 system dropów nie działa tak, jak powinien. Jego wnioski odbiły się szerokim echem wśród fanów serii i ponownie rozgrzały dyskusję o balansie łupów w grach looter-shooter.

150 godzin naukowego farmienia

Na Reddicie użytkownik o pseudonimie ForeignLettuce977 opublikował analizę, której nie powstydziłby się żaden statystyk. Przez 150 godzin zabijał kolejnych bossów w Borderlands 4, by sprawdzić, jak naprawdę wygląda system tzw. dedicated drops, czyli szansy na zdobycie konkretnego przedmiotu od konkretnego przeciwnika. Wynik? Zaledwie 5%, tyle wynosi średnia szansa na otrzymanie upragnionego sprzętu.

Co ciekawe, niektóre walki dawały lepsze efekty. Boss Inceptus, przez błąd w kodzie gry, oferował nawet 30% drop rate, Rippa Roadbirds również sypał łupami hojniej niż przewidywali twórcy. Gracz przyznał wprost, że warto to wykorzystać, dopóki Gearbox nie naprawi błędu, co zapewne nastąpi dosyć szybko.

„To nie tylko liczby, to frustracja”

W rozmowie z IGN, ForeignLettuce tłumaczy, że chodzi nie tyle o same procenty, co o emocje graczy. Przy 5% szansy, zdobycie konkretnego przedmiotu może zająć dziesiątki godzin. W jego przypadku (farmiąc bossa Fractis) aż 96 prób zajęło mu zdobycie jednego granatu. Szansa na tak pechową serię to 1 do 137. Gdyby drop rate wynosił 10%, ta sama sytuacja byłaby… 180 razy mniej prawdopodobna.

Jak podkreśla, zwiększenie szans do 10% nie tylko przywróciłoby balans, ale też zredukowało przypadki ekstremalnej frustracji. Dla porównania, w Borderlands 2 dropy były właśnie na tym poziomie, co wielu graczy uważa dziś za „złoty standard serii”.

Społeczność traci cierpliwość

Wystarczy rzut oka na subreddit Borderlands 4, by zrozumieć skalę problemu. Wątki o niskich dropach przewijają się tam niemal codziennie. Część graczy już zapowiedziała, że porzuci grę, dopóki Gearbox nie poprawi balansu. ForeignLettuce sam przyznał, że ma dość farmienia, przynajmniej do czasu większej aktualizacji.

Z jednej strony to tylko statystyka, z drugiej, sygnał, że nawet najbardziej lojalni fani zaczynają mieć dość losowości. W końcu, kto chciałby spędzić 150 godzin, by dostać kilka wymarzonych przedmiotów?

Co dalej z dropami w Borderlands 4?

Deweloperzy z Gearbox Software nie komentują jeszcze sytuacji, ale trudno wyobrazić sobie, by przeszli obok tego obojętnie. W końcu to właśnie balans łupów decyduje o długowieczności looter-shooterów. Może czas, by studio wróciło do sprawdzonych rozwiązań z poprzednich części?