Hollow Knight: Silksong trudniejszy niż „jedynka”? Twórcy wyjaśniają

Hollow Knight Silksong
fot: mat. pras. Team Cherry
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter
Spis treści

Premiera Hollow Knight: Silksong wywołała falę dyskusji o poziomie trudności gry. Team Cherry przyznaje, że sequel jest bardziej wymagający, ale (jak tłumaczą) stoi za tym logiczny powód. Hornet to szybsza i potężniejsza bohaterka, więc świat musiał zostać dostosowany do jej możliwości.

Gracze kontra poziom trudności

Od pierwszych dni po premierze Hollow Knight: Silksong gracze spierają się, czy produkcja jest sprawiedliwie zaprojektowana. Dla jednych to satysfakcjonujące wyzwanie, dla innych, „sztucznie utrudniona” i wręcz „okrutna” metroidvania. Nie można jednak zaprzeczyć, że poziom trudności faktycznie wzrósł w porównaniu z pierwszą częścią.

Twórcy zabrali głos podczas wystawy Game Worlds w australijskim ACMI. Ari Gibson i William Pellen podkreślili, że gra została zaprojektowana tak, by dawać swobodę. Jeśli gracz utknie, zawsze może zboczyć ze ścieżki, eksplorować inne lokacje i znaleźć łatwiejszą drogę. Jak zauważył Gibson: „Gracze mają sposoby na zmniejszenie trudności poprzez eksplorację, naukę albo nawet całkowite obejście wyzwania”.

Szybsza bohaterka, trudniejsi przeciwnicy

Dlaczego sequel jest trudniejszy? Odpowiedź jest prosta, Hornet to nie Rycerz z „jedynki”. Dysponuje większą szybkością, mobilnością i zestawem narzędzi bojowych. W rezultacie nawet podstawowi przeciwnicy zostali wzmocnieni, by dorównali jej poziomowi.

Co więcej, system leczenia działa inaczej niż wcześniej. W Hollow Knight: Silksong można odzyskać trzy punkty życia szybciej i nawet w powietrzu, co jest sporą zmianą względem pierwowzoru. Dodajmy do tego narzędzia, które pozwalają walczyć na dystans i zadawać potężne obrażenia, a szybko zauważysz, że twórcy musieli przesunąć balans rozgrywki.

Trudność czy elastyczność?

Ciekawostką jest fakt, że Silksong początkowo planowano jako płatne DLC. To oznacza, że twórcy kierowali projekt do osób, które ukończyły oryginał, czyli do graczy już zaznajomionych z wyzwaniami serii. Nic dziwnego, że twórcy nie chcieli zaserwować im prostego wprowadzenia. Dopiero później dodano spokojniejszą, startową lokację.

Z drugiej strony część graczy przyznaje, że rzadko korzysta z narzędzi i trinketów. To właśnie może sprawiać, że niektóre starcia wydają się „zbyt trudne”. Innymi słowy, gra daje rozwiązania, ale nie każdy po nie sięga.

Czy Silksong naprawdę jest „okrutny”?

Podsumowując, Hollow Knight: Silksong to bez wątpienia trudniejsza produkcja niż pierwsza część, ale jej konstrukcja opiera się na wolności wyboru. Możesz iść dalej, możesz się cofnąć, możesz eksperymentować z narzędziami. Zamiast „okrutnej gry” mamy więc raczej tytuł, który nagradza kreatywność i cierpliwość.

A Wy jak to widzicie, trudność Silksonga to wada, czy raczej znak firmowy tej serii?