Koniec Dead Cells to dobry ruch? Twórcy tłumaczą swoją decyzję

Dead Cells
fot: mat. pras. Motion Twin
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

Po latach sukcesów i milionach sprzedanych kopii studio Motion Twin ogłosiło zakończenie rozwoju gry Dead Cells. Decyzja, choć zaskakująca, ma swoje logiczne uzasadnienie. Twórcy przyznają, że chcą zamknąć pewien rozdział i w pełni poświęcić się nowemu projektowi.

Koniec pewnej ery

Choć Dead Cells wciąż cieszy się ogromnym uznaniem graczy, deweloperzy z Motion Twin uznali, że to najlepszy moment, by zakończyć wsparcie dla gry. W praktyce oznacza to brak nowych aktualizacji i dodatków. Nie oznacza to jednak, że marka odchodzi w zapomnienie, wręcz przeciwnie, studio chce zachować jej dziedzictwo w nienaruszonej formie.

Twórcy tłumaczą, że decyzja nie była podyktowana zmęczeniem ani brakiem pomysłów. To raczej gest szacunku wobec gry, która przekroczyła ich najśmielsze oczekiwania. Dead Cells sprzedało się w ponad 10 milionach egzemplarzy i może pochwalić się 97% pozytywnych recenzji na Steamie. Taki wynik to coś, czego niewiele niezależnych tytułów kiedykolwiek doświadczyło.

„To był nasz błogosławiony eksperyment”

Jak zdradził Yannick Berthier z Motion Twin, sukces Dead Cells był „błogosławieństwem”, które pozwoliło studiu rozwinąć skrzydła i myśleć o jeszcze ambitniejszych projektach. Nad ostatnimi poprawkami pracuje teraz studio Evil Empire, zespół złożony z byłych pracowników Motion Twin, który wcześniej pomógł przy The Rogue Prince of Persia.

To współpraca, która idealnie zamyka historię, twórcy powierzają utrzymanie gry tym, którzy znają ją od podszewki. Dzięki temu Dead Cells zostaje w dobrych rękach, a Motion Twin może skupić się w pełni na nowym IP, Windblown.

Nowy rozdział dla Motion Twin

Nowa gra studia, Windblown, znajduje się obecnie we wczesnym dostępie i zapowiada się na kolejne ambitne przedsięwzięcie. Jak twierdzą twórcy, pochłania ona całą ich kreatywną energię. Niektórzy fani żałują końca Dead Cells, ale inni widzą w tym naturalny krok naprzód.

W końcu trudno ciągle ulepszać coś, co już jest bliskie perfekcji. Pozostawienie gry w jej oryginalnej formie to świadomy wybór, pokazujący, że czasem lepiej wiedzieć, kiedy zejść ze sceny w chwale, niż kurczowo trzymać się przeszłości.

Czy to naprawdę koniec?

Można przypuszczać, że Dead Cells nie zniknie z radarów tak szybko. Społeczność wciąż żyje, speedrunnerzy biją kolejne rekordy, a fani tworzą własne mody i wyzwania, to gra, która przeszła do historii indie, a takie legendy nie umierają.