Larian Studios oficjalnie potwierdziło kluczowe informacje o nowym Divinity. Gra będzie turowym RPG-iem osadzonym po wydarzeniach z poprzednich odsłon, a prace nad projektem są już na zaawansowanym etapie produkcji. Premiera jednak nie nastąpi szybko, wszystko wskazuje na debiut po 2026 roku.
Divinity pozostaje wierne turowej formule, którą gracze dobrze znają
Kurz po The Game Awards 2025 dawno opadł, ale temat nowego Divinity rozgrzewa społeczność RPG-ową. Po pierwszym zwiastunie Larian Studios zaczęło stopniowo uchylać rąbka tajemnicy, rozwiewając przy okazji jedną z największych wątpliwości fanów. Kolejna odsłona serii będzie klasycznym, turowym RPG-iem, a więc bez rewolucyjnego skrętu w stronę akcji czasu rzeczywistego.
Swen Vincke, prezes studia, jasno podkreśla, że Larian nie zamierza odcinać kuponów od Baldur’s Gate 3, ale też nie chce kopiować własnych pomysłów sprzed lat. Nowe Divinity ma oferować dużą swobodę taktyczną, łączenie akcji w obrębie jednej tury oraz kreatywne wykorzystywanie otoczenia. Ogień, elektryczność czy interakcje środowiskowe znane z wcześniejszych gier wrócą, choć w odświeżonej formie.
Jednocześnie system walki ma być przystępny na starcie, lecz wymagający w dłuższej perspektywie. Innymi słowy: łatwo wejść, trudno opanować do perfekcji.
Doświadczenie z Baldur’s Gate 3 procentuje, ale to nie będzie kopia
Vincke otwarcie zaznacza, że nowe Divinity nie jest „Divinity: Original Sin 2.5”. Zespół wykorzystuje doświadczenie zdobyte przez ponad dekadę pracy nad turowymi RPG-ami, jednak fundamenty mechaniczne są budowane od nowa.
Co istotne, już latem studio poszukiwało projektanta systemu walki do oddziału w Guildford w Wielkiej Brytanii, a doświadczenie w grach turowych było jednym z kluczowych wymagań. To tylko potwierdza kierunek, o którym dziś mówi się już oficjalnie.
Produkcja nabiera tempa, aktorzy są już w studiach nagraniowych
Według Swena Vinckego Divinity jest w produkcji od około dwóch lat. Projekt opuścił fazę preprodukcji, a część ról została już obsadzona. Larian zaprosił aktorów do sześciu studiów nagraniowych w Guildford, co jasno pokazuje, że narracja i voice acting ponownie będą jednym z filarów gry.
Twórcy doskonale zdają sobie sprawę, jak dużą rolę odegrały głosy postaci w Baldur’s Gate 3, a także w nagradzanym ostatnio Clair Obscur: Expedition 33. Dlatego prace nad warstwą fabularną i aktorską ruszyły relatywnie wcześnie.
Premiera po 2026 roku, możliwy wczesny dostęp
O konkretnej dacie premiery nie ma jeszcze mowy, ale wszystko wskazuje na okres po 2026 roku, a bardziej realistycznie, 2027. Vincke przyznaje, że „zdrowszy” cykl produkcyjny to 3-4 lata, choć Baldur’s Gate 3 powstawało aż sześć, głównie przez pandemię.
Larian nie wyklucza też modelu wczesnego dostępu, choć decyzja nie została jeszcze podjęta. Studio chce skrócić proces produkcyjny, m.in. korzystając z generatywnej sztucznej inteligencji do prototypowania pomysłów czy tworzenia materiałów pomocniczych. Vincke wyraźnie zaznacza jednak, że za każdy element gry nadal odpowiadają ludzie, a AI nie przełożyło się dotąd na radykalny wzrost wydajności.
Nowy rozdział w znanym uniwersum
Nowe Divinity będzie osadzone po kluczowych wydarzeniach z poprzedniej odsłony. To, co gracze znają z wcześniejszych części, faktycznie miało miejsce i ukształtowało świat, ale historia opowie o „nowym świcie” i nadchodzących zmianach.
W grze pojawią się znane postacie i wątki, lecz całość ma stanowić samodzielną opowieść. Nowi gracze nie powinni czuć się zagubieni, a weterani serii dostaną dodatkową warstwę kontekstu i nawiązań.
Dobry moment, by nadrobić zaległości
Larian subtelnie zachęca do powrotu do starszych części cyklu. Nie bez powodu, Divinity: Original Sin II otrzymało właśnie ulepszoną wersję, z której skorzystają gracze na PlayStation 5, Xbox Series X/S oraz Nintendo Switch 2. To idealny moment, by odświeżyć sobie świat Rivellonu przed nadejściem nowego rozdziału.
Podsumowanie
Nowe Divinity zapowiada się jako logiczna kontynuacja filozofii Larian Studios: turowa walka, rozbudowana fabuła i ogromna swoboda gracza. Rewolucji nie będzie, ale wszystko wskazuje na solidną ewolucję sprawdzonej formuły. Pytanie brzmi już nie „czy”, ale „jak bardzo” Larian zdoła ponownie podnieść poprzeczkę.