Mewgenics podbija Steam, ale polska lokalizacja musi poczekać

Mewgenics
fot: YT / Edmund McMillen
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter
Spis treści

Mewgenics sprzedało się w milionie egzemplarzy w zaledwie tydzień od premiery. Choć Polacy znaleźli się w czołowej dziesiątce krajów wspierających nowy hit Steama, twórcy nie planują jeszcze lokalizacji na język polski.

Milion w tydzień i miejsce w ścisłej czołówce Steama

Sukces Mewgenics trudno nazwać inaczej niż historycznym. Nowa produkcja autorstwa Edmunda McMillena, współtwórcy The Binding of Isaac, przekroczyła próg miliona sprzedanych kopii w ciągu pierwszego tygodnia. Co więcej, tytuł utrzymuje się w ścisłej czołówce bestsellerów platformy Steam, zajmując obecnie czwarte miejsce.

To jednak nie wszystko. Pod względem liczby aktywnych graczy Mewgenics wyprzedza takie produkcje jak Helldivers 2, Stardew Valley czy Warframe. Równocześnie jest numerem jeden na listach życzeń. Brzmi jak przepis na długofalowy hit? Bez wątpienia.

Co ciekawe, jak wskazał Tyler Glaiel, prawdziwy „boom” zaczął się dopiero po premierze i publikacji recenzji. Początkowo gra widniała na około 400 tysiącach wishlist, by następnie skoczyć do 600 tysięcy. Innymi słowy, marketing marketingiem, ale to opinie graczy napędziły sprzedaż.

Koty a sprawa Polska, jest miłość, nie ma tłumaczenia

W zestawieniu dziesięciu krajów, w których Mewgenics cieszy się największą popularnością, znalazła się także Polska. Obok USA i Chin, w pierwszej dziesiątce wymieniono m.in. Australię i Hiszpanię. Tuż za nią uplasowała się Brazylia.

Naturalnie pojawiło się pytanie, skoro Polacy tak chętnie kupują Mewgenics, czy otrzymają lokalizację? Niestety, na razie odpowiedź brzmi, nie. Twórcy wskazali, że kolejne języki w planach to japoński, chiński, koreański oraz rosyjski. Rozważany jest również ukraiński, co wynika z oficjalnej ankiety społeczności.

Jednak, co warto podkreślić, sukces gry może otworzyć drzwi także dla innych wersji językowych. Glaiel wspomniał o możliwości „dania zielonego światła paru innym językom”. To nie obietnica, lecz realna szansa.

Małe poprawki zamiast rewolucji

Jeśli ktoś liczy na szybkie DLC, musi uzbroić się w cierpliwość. Twórcy nie planują dużego dodatku wcześniej niż za rok. Najpierw chcą zebrać dane i opinie graczy, a dopiero potem zdecydować o kierunku rozwoju.

Pierwszy patch skupi się na poprawkach błędów oraz drobnych usprawnieniach. Zespół nie przewiduje dużych zmian w balansie rozgrywki. To podejście ostrożne, ale logiczne, szczególnie w momencie, gdy gra bije rekordy popularności.

W międzyczasie Edmund McMillen rozdawał kody do Mewgenics użytkownikom serwisu X, którzy odpowiadali na pytania dotyczące jego osoby. Marketing? Oczywiście. Ale też bezpośredni kontakt ze społecznością, który w branży indie ma ogromne znaczenie.

Co dalej z Mewgenics?

Podsumowując, Mewgenics to bezsprzeczny hit Steama i jeden z największych sukcesów w karierze McMillena. Polska społeczność wyraźnie zaznaczyła swoją obecność, jednak na rodzimą wersję językową trzeba jeszcze poczekać.

Czy presja graczy coś zmieni? Historia pokazuje, że w przypadku gier indie głos społeczności bywa decydujący. Pytanie brzmi, czy wystarczająco donośny?