Dodatek WoW: Midnight ma wstrząsnąć fundamentami rozgrywki w Azeroth. Blizzard wprowadza system Prey, który na wyższych poziomach trudności zmienia nawet krótkie odejście od komputera w potencjalny wyrok śmierci. Jednocześnie studio konsekwentnie ogranicza potęgę addonów i broni tej decyzji.
System Prey w WoW: Midnight. Koniec bezpiecznej rutyny
Przez lata gracze World of Warcraft wypracowali schemat. Najpierw daily questy, potem rzadkie potwory, następnie farmienie surowców. Wszystko w znanym rytmie. Blizzard uznał jednak, że ta powtarzalność zbyt mocno osiadła w kościach społeczności. Dlatego w WoW: Midnight pojawia się system Prey.
Zasada jest prosta, polujesz, ale możesz też stać się ofiarą. Wróg może wytropić gracza i zaatakować w najmniej oczekiwanym momencie. Starszy projektant gry, Kim Flak, otwarcie przyznał, że celem było wyrwanie społeczności z automatyzmu. Innymi słowy, koniec bezmyślnego „odhaczania” aktywności.
Co ważne, na niższych poziomach trudności zasadzki pojawią się wyłącznie w trakcie walki. Można więc spokojnie odejść od komputera. Jednak tryb Nightmare działa inaczej. To swoisty „anty-AFK”. Jeśli gracz zostawi postać w niebezpiecznej strefie, może wrócić do martwego bohatera. Blizzard radzi, użyj kamienia powrotu albo się wyloguj.
Brzmi surowo? Być może. Jednak pierwsze opinie z testów beta są zaskakująco pozytywne.
Gracze polubili bycie zaskakiwanym
Twórcy obawiali się frustracji. Logika podpowiadała, że niespodziewana śmierć wywoła gniew. Tymczasem reakcja była odwrotna. Wielu testerów przyznało, że element zaskoczenia podnosi adrenalinę i zmusza do zmiany myślenia.
To ciekawa zmiana filozofii projektowej. Zamiast prowadzić gracza za rękę, Blizzard chce go zmusić do czujności. W praktyce oznacza to uważniejsze obserwowanie otoczenia, analizę zagrożeń i szybsze decyzje. Krótko mówiąc, więcej sprawczości.
Dla przykładu, gracz eksplorujący otwarty świat nie może już bezrefleksyjnie czytać czatu gildii w trakcie farmienia. Musi kontrolować sytuację. W dłuższej perspektywie może to odświeżyć doświadczenie PvE, które przez lata bywało przewidywalne.
WoW: Midnight bez addonów? Blizzard tłumaczy decyzję
Równocześnie Blizzard ogranicza funkcjonalność popularnych addonów bojowych. To temat kontrowersyjny. Jednak zastępca reżysera gry Paul Kubit podkreśla, że WoW: Midnight projektowano już z myślą o mniejszej roli zewnętrznych narzędzi.
Twórcy zmienili sposób projektowania starć. Chcą wyraźniej komunikować mechaniki poprzez animacje, sygnały wizualne i czytelny interfejs. Dylan Barker, główny projektant walki, zaznaczył, że addony często „rozwiązywały problemy, które powinni rozwiązywać gracze”.
W efekcie Blizzard dąży do wyrównania szans. Studio nie chce, by gracze czuli się zmuszeni do instalowania dodatków, aby konkurować na wysokim poziomie. To ruch odważny, lecz logiczny, zwłaszcza w kontekście rosnącej bariery wejścia dla nowych użytkowników.
Premiera już 2 marca. Co dalej?
Dodatek WoW: Midnight zadebiutuje 2 marca. Najpierw gracze sprawdzą, czy system Prey rzeczywiście odświeży rozgrywkę. Następnie społeczność oceni, czy ograniczenie addonów faktycznie poprawi czytelność i uczciwość starć.
Krótko mówiąc, Blizzard gra va banque. Z jednej strony zwiększa napięcie w otwartym świecie. Z drugiej, redefiniuje sposób, w jaki odbieramy walkę. Jeśli eksperyment się powiedzie, Azeroth może znów stać się miejscem nieprzewidywalnym. A jeśli nie? Cóż, społeczność WoW-a potrafi być bezlitosna.
Podsumowanie
WoW: Midnight to próba zerwania z rutyną i oddania graczom większej odpowiedzialności za własne decyzje. System Prey wprowadza realne zagrożenie, a ograniczenie addonów zmienia filozofię projektową gry. Ostatecznie wszystko zweryfikuje praktyka, już po premierze. Czy Azeroth stanie się bardziej wymagające, ale też bardziej ekscytujące? Przekonamy się wkrótce.