Project Shadowglass: oldschoolowy wygląd, nowoczesna swoboda i duch Thiefa

Project Shadowglass
fot: mat. pras. Starhelm Studios
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

Na pierwszy rzut oka wygląda jak gra z lat 90., ale pod pikselową fasadą kryje się pełnoprawny immersive sim z otwartym światem i zaskakująco głęboką mechaniką. Project Shadowglass to nowa skradanka od niezależnego studia Starhelm, która ma przywrócić magię dawnych klasyków w świeżej, trójwymiarowej formie.

Powrót ducha Thiefa, System Shocka i Deus Exa

Gatunek immersive sim przeżywa renesans, choć nie dzięki dużym wydawcom, którzy porzucili ten nurt po średnich wynikach sprzedaży gier takich jak Dishonored 2 czy anulowany Deus Ex. Teraz to małe studia przejmują pałeczkę. Dobrym przykładem jest Project Shadowglass, tworzone przez zespół Starhelm, kierowany przez Dominicka Johna, znanego z kanału YouTube Space Bards.

Twórcy chcą odtworzyć ducha dawnych skradanek pokroju Thiefa, a zarazem wprowadzić rozwiązania charakterystyczne dla System Shocka i Deus Exa. To oznacza wielościeżkowe podejście do misji, rozbudowaną interaktywność i konieczność strategicznego myślenia.

Pikselowa estetyka w trójwymiarze

Choć Project Shadowglass wygląda jak produkcja z ery 8 i 16-bitowych konsol, działa w pełnym 3D. Gracz może swobodnie eksplorować świat fantasy, który na pierwszy rzut oka przypomina starą szkołę grafiki, ale w ruchu prezentuje się zaskakująco nowocześnie. Efekt? Połączenie nostalgii z immersją, której trudno szukać w dzisiejszych grach AAA.

W ciągu dnia bohater przygotowuje się do skoku, zbiera informacje, ulepsza kryjówkę i kompletuję sprzęt. Nocą rusza na akcję, w której siła ustępuje miejsca sprytowi. To typowy dla immersive simów balans między planowaniem a improwizacją.

Skradanka z charakterem i ambicjami

W Project Shadowglass walka to ostateczność. Twórcy podkreślają, że bohater jest raczej złodziejem niż wojownikiem, cienie, cisza i cierpliwość staną się tu kluczem do sukcesu. Gracz będzie musiał analizować teren, unikać hałasu i planować każdy krok.

Choć nie poznaliśmy jeszcze daty premiery, projekt już teraz wzbudza zainteresowanie. W czasach, gdy wiele gier stawia na widowisko, Starhelm przypomina, że prawdziwa satysfakcja może płynąć z cichej perfekcji.

Czy gry indie uratują immersive simy?

Patrząc na to, jak dobrze przyjęto Gloomwood czy Skin Deep, można śmiało powiedzieć, że tak. Project Shadowglass ma szansę dołączyć do tego grona i udowodnić, że nawet bez milionowych budżetów da się stworzyć coś wyjątkowego. A jeśli twórcy utrzymają balans między retro a nowoczesnością, możemy otrzymać jeden z najciekawszych immersive simów ostatnich lat.