Red Dead Redemption 2 od lat uchodzi za wzór dbałości o detale, ale najnowszy fanowski eksperyment pokazał poziom, który zaskoczył nawet społeczność. Spis ludności w Valentine ujawnił, że świat Rockstara miejscami przypomina… prawdziwe miasteczko z początku XX wieku. I to w stopniu, którego nikt się nie spodziewał.
Absurdalnie wierny świat, czyli kiedy realizm zaczyna lekko przerażać
Red Dead Redemption 2 wraca do dyskusji o realizmie, choć nie za sprawą Rockstara, lecz fanowskiego dochodzenia. Gra od premiery zachwyca rozmachem i poziomem detali, od animacji koni, przez pogodę, aż po ślady błota na ubraniach. Jednak dopiero YouTuber Any Austin pokazał, jak głęboko sięga ta warstwa, gdy potraktuje się ją metodami… demograficznymi.
Najpierw policzył wszystkich mieszkańców Valentine, by ustalić, jaką populację symuluje gra. Wyszło około stu osób, liczba zaskakująco logiczna dla zapomnianej osady z początku XX wieku. Następnie podzielił miasto na 54 sektory i ruszył „w teren”, wykorzystując time-location sampling, technikę stosowaną normalnie przy badaniu trudno dostępnych społeczności. To brzmi zabawnie, ale działało.
Wirtualne CV, wirtualna rodzina i uzębienie godne stomatologa
YouTuber sprawdzał wiek, zawód, stan zdrowia, zarobki i wygląd mieszkańców. Brzmi nie do zrobienia? Rzecz jasna, wielu NPC nie ma nawet imienia. Dlatego wiek sprowadzono do trzech kategorii, a profesję rozpoznawano po ubiorze lub miejscu pracy.
Co więcej, każda nazwana postać w Red Dead Redemption 2 ma własne uzębienie, wraz z ubytkami, ukruszeniami i stanem chorobowym. A nawet losowo generowani NPC mają ponad 10 typów uzębienia. Takich detali nie widzi się w większości współczesnych gier, nawet tych wydanych kilka lat po premierze RDR2.
Valentine kontra prawdziwy Dziki Zachód: niespodziewanie bliskie podobieństwo
Choć populacja gry bywa losowa, a dzieci nie występują z powodów znanych każdemu fanowi Rockstara, to dane dotyczące zawodów czy bezrobocia mocno przypominały te z autentycznych amerykańskich miasteczek z 1907 r.
Przykładowo dominacja zawodów rolniczych czy liczba pracowników usługowych (krawiec, barman, kowal) pasuje jak ulał. Podobnie procent NPC bez stałej pracy, choć oszacowany, to realnie oddaje warunki czasów, w których brak zajęcia był normą, a nie patologią.
Czy Rockstar przesadził z realizmem?
Wyniki tego małego „spisu ludności” są bardziej ciekawostką niż nauką. Natomiast ponownie otwierają dyskusję: czy Rockstar nie przesadził? Gra potrafi nagrodzić oko detalem, ale czasem wręcz przytłacza mikroskopowym realizmem, którego 99% graczy nawet nie zauważa.
Natomiast taka analiza potwierdza jedno, Red Dead Redemption 2 pozostaje wyjątkowe. Mało który tytuł wytrzymuje tak szczegółowe dochodzenia fanów, zachowując spójność i historyczną wiarygodność. A żart o tym, że przez człowieka badającego zęby NPC GTA 6 zostało opóźnione o kilka miesięcy? Cóż, internet nie byłby sobą.
Można przypuszczać, że po premierze GTA 6 podobnych eksperymentów będzie jeszcze więcej. Pytanie tylko: czy Rockstar ponownie podniesie poprzeczkę?