Shores of Vaelithar zaskakuje podejściem twórców. Viralowa wizja staje się rzeczywistością

Shores of Vaelithar
fot: mat. pras. OMW
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

Internetowy fenomen sprzed kilku miesięcy przeradza się w pełnoprawny projekt RPG. Shores of Vaelithar, gra urodzona z viralowej animacji AI, ma zadebiutować w wersji pozbawionej generatywnych treści. Twórcy chcą pokazać, że unikalną stylistykę fantasy można odtworzyć ręcznie, krok po kroku.

Od virala do studia deweloperskiego

Początkowo internet obiegła animacja AI prezentująca fragment nieistniejącej gry fantasy. Widać w niej było pierwszoosobową eksplorację świata łączącego pixelart i pełne 3D, coś, co wyglądało zbyt dziwnie, zbyt świeżo, a może nawet zbyt „niemożliwie”, by dało się przekuć w rzeczywisty projekt. Jednak, co najważniejsze, twórca tej animacji postanowił udowodnić wszystkim sceptykom, że da się przenieść tę estetykę do prawdziwej gry.

W efekcie powstało studio OMW. To tam rozpoczęły się prace nad Shores of Vaelithar, pierwszoosobowym RPG, które ma być w pełni ręcznie zaprojektowane, mimo że jego korzenie wyrastają ze świata generatywnej AI. Można więc powiedzieć, że mamy tu historię zataczającą koło, lecz w sposób bardzo nietypowy.

Shores of Vaelithar i decyzja, która zaskoczyła wszystkich

Co najważniejsze, twórcy nie zamierzają korzystać z generatywnych narzędzi podczas produkcji gry. Żadnych modeli, żadnych wygenerowanych assetów, żadnej pomocy AI. To mocny sygnał wysłany do branży, która od miesięcy zmaga się z pytaniem: gdzie przebiega granica między kreatywnością człowieka a algorytmami?

Na Steamie dostępna jest już karta produktu wraz z krótkim zwiastunem. Co więcej, wideo odwzorowuje tę samą lokację, którą widzieliśmy w oryginalnej animacji AI. Swoistą próbę wykazania, jak wygląda różnica między „magicznie wygenerowaną” wizją a w pełni ręcznym wykonaniem. Choć stylu nie udało się odtworzyć w stu procentach, Shores of Vaelithar i tak prezentuje się unikalnie i obiecująco. Twórcy nie podali jeszcze daty premiery, lecz prace wyraźnie posuwają się naprzód.

Konkurencja nie śpi, Project Shadowglass i fala fejkowych gier

Warto zaznaczyć, że Shores of Vaelithar nie jest jedyną próbą przekucia viralowego konceptu w faktyczną produkcję. W ubiegłym miesiącu ogłoszono Project Shadowglass, inspirowany podobną stylistyką, choć znacznie mroczniejszy w tonie. To pokazuje, że internetowe „nieistniejące gry”, które zalewają TikToka i YouTube’a, tylko czasem okazują się czymś więcej niż jednorazowym viralem.

Co więcej, takie przypadki są rzadkością. Zdecydowana większość viralowych animacji to krótkotrwała ciekawostka, która znika w tłumie. Shores of Vaelithar wyróżnia się, ponieważ jego autorzy chcą przejść całą drogę, od efektownego konceptu do grywalnego RPG.

Co to oznacza dla branży?

Shores of Vaelithar może być kolejnym przykładem, że oryginalność i charakterystyczna estetyka nadal mają ogromną siłę przebicia. A jakie są długoterminowe skutki? Jeśli produkcja zakończy się sukcesem, branża może zacząć bardziej doceniać nie tylko ręczne wykonanie, ale też eksperymenty z nietypową, mieszającą style grafiką. W czasach, gdy narzędzia AI tworzą setki fikcyjnych trailerów dziennie, takie projekty mogą stać się nową, świeżą odpowiedzią na przesyt treści.

Podsumowanie

Finalnie Shores of Vaelithar wygląda dziś jak świetny przykład na to, że nawet materiał powstały z AI może przerodzić się w projekt tworzony w stu procentach przez ludzi. Czy gra dotrze do mety? Tego nie wiemy, ale jedno jest pewne, jeśli utrzyma dotychczasowy kierunek, może stać się jednym z ciekawszych debiutów w segmencie indie. A może nawet zapoczątkuje nowy trend?