Szef Gearboxa odpowiada na krytykę Borderlands 4. „To gra premium”

Borderlands 4
fot: mat. pras. Gearbox Software
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

Borderlands 4 zadebiutowało z dużym rozmachem, ale także z poważnymi problemami technicznymi. W obliczu fali krytyki Randy Pitchford (prezes i współzałożyciel Gearbox Software) nie przebierał w słowach. Jego wypowiedzi o „grze premium dla graczy premium” tylko dolały oliwy do ognia.

Gra, która jednocześnie zachwyca i frustruje

Borderlands 4 to bez wątpienia jeden z największych hitów tej jesieni. W szczytowym momencie w produkcję grało ponad 300 tys. osób na Steamie, a krytycy chwalili jej rozbudowaną zawartość i charakterystyczny styl. Problem w tym, że tytuł zbiera „mieszane” recenzje od graczy, średnia ocen wynosi obecnie 65% przy ponad 21 tys. opinii. Powód? Głównie stan techniczny i spadki wydajności.

Fani mają szczególne pretensje, że gra w podstawowej wersji kosztuje 299 zł, a mimo to działa nierówno nawet na mocniejszych komputerach. Deweloperzy starają się poprawić błędy kolejnymi łatkami, jednak równocześnie ton wypowiedzi szefa studia wywołuje dodatkowe emocje.

Borderlands 4 tylko dla wybranych?

Randy Pitchford w serii wpisów podkreślił, że Borderlands 4 nie jest produkcją dla każdego sprzętu. Według niego gracze, którzy próbują uruchamiać ją na kilkuletnich komputerach w 4K i ustawieniach ultra, sami proszą się o problemy. „To gra premium stworzona dla graczy premium”, stwierdził Pitchford, dodając, że nie można oczekiwać pełnej wydajności na starym PC, tak samo jak nie da się uruchomić gry na PlayStation 4.

Jego rady sprowadzają się do włączenia DLSS, generowania klatek lub po prostu obniżenia ustawień graficznych. Problem w tym, że takie podejście odbierane jest przez wielu fanów jako zrzucanie winy na graczy, zamiast przyznania, że produkt wymaga dalszej optymalizacji.

Sarkazm zamiast pokory

Co więcej, w odpowiedzi na zarzut jednego z graczy, by studio mniej polegało na AI przy rozwoju gry, Pitchford w sarkastycznym tonie zaproponował, aby fan sam zaprojektował nowy silnik i pokazał, jak to powinno wyglądać. Tego typu komentarze sprawiają, że część społeczności traktuje go jako internetowego trolla, a nie poważnego reprezentanta Gearboxa.

Gracze kontra wizerunek studia

Nie ulega wątpliwości, że deweloperzy faktycznie pracują nad poprawkami, kolejne patche już trafiły do gry. Jednak równocześnie wizerunek Borderlands 4 cierpi, bo głos prezesa studia nie zawsze idzie w parze z oczekiwaniami fanów. Czy seria przetrwa tę burzę? Historia zna przykłady gier, które dzięki ciężkiej pracy studiów wychodziły na prostą, jak choćby Cyberpunk 2077. Pytanie, czy Gearbox pójdzie tą samą drogą.