The Elder Scrolls 6 znów rozpala wyobraźnię fanów. Tym razem za sprawą szczerego wyznania Todda Howarda, który przyznał, że gra została zapowiedziana zbyt wcześnie. Szef Bethesdy zdradził też, że nowa odsłona serii wróci do „klasycznego stylu” studia.
Wczesna zapowiedź pod presją fanów
Podczas rozmowy z ekipą Kinda Funny Games Todd Howard otwarcie przyznał, że ogłoszenie The Elder Scrolls 6 w 2018 roku było ruchem wymuszonym przez społeczność. Fani przez lata pytali o kontynuację kultowej serii, dlatego Bethesda zdecydowała się pokazać krótki teaser jeszcze przed rozpoczęciem pełnej produkcji.
Howard nie ukrywa dziś, że nie jest z tego zadowolony. Z jego perspektywy zbyt wczesna zapowiedź tworzy ogromne oczekiwania i długie lata ciszy informacyjnej. A to rodzi frustrację. Zatem choć marketingowo ruch miał sens, w praktyce okazał się obciążeniem.
Warto przypomnieć, że od premiery The Elder Scrolls V: Skyrim minęło już ponad 14 lat. To przepaść w realiach branży gier AAA. Tymczasem The Elder Scrolls 6 wciąż nie ma daty premiery i (jak przyznał Howard) „nie ukaże się jeszcze przez jakiś czas”.
Powrót do klasycznego stylu Bethesdy
Co jednak najważniejsze, twórcy deklarują powrót do fundamentów. Howard podkreślił, że ostatnie projekty studia (Fallout 76 oraz Starfield) były kreatywnym odejściem od formuły znanej z wcześniejszych odsłon serii The Elder Scrolls i Fallout.
Innymi słowy, Bethesda eksperymentowała. Multiplayerowy charakter Fallouta 76 czy proceduralna eksploracja w Starfieldzie wyraźnie różniły się od klasycznego modelu otwartego świata znanego z The Elder Scrolls IV: Oblivion czy Fallout 3. Teraz studio chce wrócić do sprawdzonej struktury, ręcznie projektowanego świata, swobodnej eksploracji i głębokiego RPG-owego doświadczenia.
To sygnał, który może uspokoić wielu graczy. Zwłaszcza tych, którym nie odpowiadał kierunek obrany w ostatnich latach.
Creation Engine 3, nowa technologia, stare DNA?
The Elder Scrolls 6 powstaje na nowej wersji autorskiego silnika Bethesdy, Creation Engine 3. Co ciekawe, poprzednia odsłona silnika, Creation Engine 2, została wykorzystana wyłącznie w Starfieldzie. Studio przez lata rozwijało technologię, dlatego teraz zamierza oprzeć na niej kolejne produkcje.
To istotna informacja. Silnik Bethesdy był wielokrotnie krytykowany za techniczne niedoskonałości. Jednak równocześnie pozwalał tworzyć ogromne, interaktywne światy z dużą swobodą dla gracza i moderów. W Polsce doskonale to widać, scena moderska wokół Skyrima do dziś żyje i generuje tysiące modyfikacji.
Czy Creation Engine 3 rozwiąże wcześniejsze problemy? Tego jeszcze nie wiemy. Jednak Bethesda jasno sygnalizuje, technologia ma wspierać powrót do „klasycznego stylu”, a nie od niego odciągać.
Co to oznacza dla przyszłości serii?
Bez wątpienia The Elder Scrolls 6 jest jednym z najbardziej wyczekiwanych RPG-ów dekady. Z jednej strony studio obiecuje powrót do korzeni. Z drugiej, pracuje na nowym silniku i mierzy się z ogromnymi oczekiwaniami.
Konsekwencją tej strategii może być bardziej dopracowana, lecz dłużej tworzona produkcja. A więc mniej eksperymentów, więcej klasycznej eksploracji i narracji środowiskowej. Czy to wystarczy, by odzyskać pełne zaufanie graczy?
Podsumowanie
The Elder Scrolls 6 ma być powrotem do tego, co Bethesda robi najlepiej. Todd Howard przyznał, że wczesna zapowiedź była błędem, ale jednocześnie zapewnia, że projekt zmierza w dobrym kierunku. Teraz pozostaje jedno, cierpliwie czekać i obserwować, czy obietnice przełożą się na konkret.