Tragiczna premiera Escape from Tarkov na Steam. Gracze mówią wprost: „Czy tu w ogóle jest jakaś gra?”

Escape from Tarkov
fot: mat. pras. Battlestate Games
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

Premiera Escape from Tarkov na Steam miała być świętem po niemal dekadzie early accessu, ale zamieniła się w spektakl pełen frustracji i drwin. Wersja 1.0 szybko zebrała „w większości negatywne” recenzje, a gracze zamiast testować nową zawartość, próbują w ogóle zalogować się do klienta.

Escape from Tarkov? Najpierw trzeba je znaleźć

Z początku mogło się wydawać, że po 10 latach rozwoju Escape from Tarkov wkroczy na Steam pewnym krokiem. Jednak już pierwsze godziny od premiery pokazały, jak bardzo realia rozmijają się z oczekiwaniami. Ocena gry błyskawicznie spadła do poziomu „w większości negatywnych”, a liczba przychylnych opinii zaczęła niebezpiecznie zbliżać się do granicy 30%. Co najważniejsze, nie wynika to z jakości samej rozgrywki, lecz… problemów z dostępem.

Weryfikacja 2FA, która blokuje graczy

Wielu użytkowników informowało, że nie może zalogować się do klienta Escape from Tarkov z powodu braku wiadomości e-mail z kodem 2FA. Ironia? To zabezpieczenie działa aż za dobrze, skoro uniemożliwia wejście nawet osobom, które opłaciły pełen dostęp. Przykładowo, polscy gracze na forach żartowali, że w tym tempie szybciej doczekają się listonosza niż e-maila od Battlestate Games.

Twórcy spodziewali się tłumu, ale i tak zostali zaskoczeni

Co prawda Battlestate Games ogłosiło, że przed premierą „potroiło” pojemność serwerów, a główne centrum autoryzacji zostało wzmocnione czterokrotnie. Strona internetowa studia natomiast (jak podkreśla prezes Nikita Bujanow) miała być odporniejsza nawet dziesięciokrotnie. Jednak rzeczywistość zweryfikowała te plany błyskawicznie. Tłum graczy był na tyle duży, że serwery ugięły się praktycznie natychmiast po otwarciu bram.

Down Detector płonął od zgłoszeń

Wystarczy rzut oka na Down Detector, gdzie liczba raportów awarii rosła lawinowo. Problemy obejmowały logowanie, stronę, launcher, synchronizację konta oraz 2FA. Wiele recenzji na Steamie wygląda wręcz jak żartobliwe aktualizacje gracze relacjonowali kolejne „próby odnalezienia mitycznej gry ukrytej za ekranem logowania”.

Nerwy, drwiny i jeszcze więcej memów, konkurencja też dokłada swoje trzy grosze

Jednym z bardziej kuriozalnych momentów premiery było szybkie, a potem równie błyskawicznie skasowane naśmiewanie się z sytuacji przez twórców Arena Breakout: Infinite. W swoim wpisie określili serwery Tarkova jako „ziemniaczane”. Społeczność natychmiast zareagowała i to niezbyt przychylnie. Okazało się, że gracze mogą być zirytowani Battlestate Games, ale niekoniecznie mają ochotę na kpiny ze strony konkurencji.

Polska społeczność też miała swoje memy

Lokalnie gracze porównywali premierę Escape from Tarkov do… kolejki na pocztę w grudniu. Tylko że na poczcie przynajmniej można wejść do środka. Tutaj wielu przez wiele godzin oglądało jedynie niekończący się ekran logowania.

Dlaczego akurat teraz frustracja wystrzeliła w kosmos?

Przyczyna złego odbioru jest prosta. Wielu graczy, którzy od lat posiadają Escape from Tarkov, liczyło, że otrzymają Steamową kopię za darmo. Tak się jednak nie stało. Trzeba zapłacić ponownie, co dla części wieloletniej społeczności było ciosem w zaufanie. Stąd też lawina negatywnych recenzji, która nie odnosi się do rozgrywki, tylko do polityki wydawniczej i problemów technicznych.

Co ciekawe, pomimo fatalnego startu liczba jednoczesnych graczy rosła i oscylowała w okolicach 47 tysięcy. To pokazuje, że popyt na Escape from Tarkov jest ogromny, tylko, paradoksalnie, gra nie była gotowa, by ten popyt przyjąć.

Podsumowanie

Premiera Escape from Tarkov w wersji 1.0 miała być triumfem, a stała się pokazem, jak nawet wzmocniona infrastruktura potrafi polec pod naporem tłumu. Pytanie brzmi: gdy kurz opadnie i gracze w końcu wejdą do gry, czy jakość rozgrywki zdoła wynagrodzić chaos pierwszych dni? A może dla wielu to po prostu za późno?