Czy naprawdę potrzebujemy 1000 FPS w grach? AMD twierdzi, że tak i pokazuje procesory Ryzen 9000X3D jako rozwiązanie dla najbardziej wymagających graczy. Układy z technologią 3D V-Cache mają zapewniać płynność, o jakiej jeszcze kilka lat temu mogliśmy tylko marzyć.
Procesory, które gonią granice możliwości
Podczas konferencji w Chinach AMD podkreśliło rolę swoich najnowszych procesorów Ryzen 7 9800X3D i Ryzen 9 9950X3D, a także mobilnego Ryzen 9 9955HX3D. To właśnie te modele mają pozwalać na zbliżenie się do 1000 FPS w grach e-sportowych, oczywiście w połączeniu z mocną kartą graficzną. Trzeba przyznać, że brzmi to imponująco, jeszcze niedawno 240 FPS było marzeniem większości graczy.

Sekret tkwi w 3D V-Cache
Kluczowa jest dodatkowa pamięć podręczna L3, umieszczona tuż pod rdzeniami procesora. Dzięki temu dane potrzebne grze są dostępne szybciej, a opóźnienia minimalne. Efekt? W takich tytułach jak Valorant czy League of Legends każda klatka pojawia się błyskawicznie, a czas reakcji gracza może być krótszy o ułamki sekund. Dla profesjonalnych e-sportowców, bezcenne.
A co z kartami graficznymi?
AMD przyznało otwarcie, że absolutny top wydajności wymaga kart NVIDII, GeForce RTX 5080 lub RTX 5090D (specjalnej edycji na rynek chiński). Radeon RX 9070 XT nadal radzi sobie świetnie, ale w starciu z topowymi GeForce’ami zostaje krok w tyle. To dość ciekawa zagrywka marketingowa, chwalić własne procesory i jednocześnie wskazywać GPU konkurencji jako najlepsze uzupełnienie.
1000 FPS bez monitora 1000 Hz?
Tu pojawia się pewien zgrzyt. Obecnie najwydajniejsze monitory osiągają odświeżanie 720 Hz, a pierwszy ekran 1000 Hz dopiero został zapowiedziany. Oznacza to, że te tysiące klatek nie trafią jeszcze w pełni na nasze oczy. Czy to znaczy, że 1000 FPS nie ma sensu? Niekoniecznie. Każda dodatkowa klatka zmniejsza input lag i stabilizuje animacje, co w e-sporcie liczy się bardziej niż sam „obraz”.
Ile klatek widzi ludzkie oko?
To pytanie wraca jak bumerang. Odpowiedź brzmi: nie ma sztywnej granicy. Różnicę między 60 a 144 Hz dostrzeże niemal każdy, między 240 a 500 Hz już tylko najbardziej wyczuleni. Ale w praktyce, nawet jeśli nie „widzimy” 1000 FPS, czujemy szybszą reakcję gry. To właśnie ten mikroefekt może decydować o zwycięstwie w starciu 1 na 1.
Podsumowanie
1000 FPS to dziś bardziej wizytówka technologiczna niż realna potrzeba przeciętnego gracza. Ale tak właśnie działa rynek, producenci przesuwają granice, a reszta sprzętu (monitory, GPU, gry) z czasem dogania te możliwości. Być może za kilka lat 1000 Hz stanie się standardem, a dziś? To raczej ciekawostka dla entuzjastów i profesjonalnych e-sportowców.