Czarne chmury nad rynkiem pamięci RAM. Kryzys może potrwać nawet do 2030 roku

pamięć RAM
fot: pexels
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter
Spis treści

Globalny rynek półprzewodników wchodzi w trudny okres. Niedobory komponentów takich jak pamięć RAM i NAND Flash mogą utrzymać się znacznie dłużej, niż zakładano. Według prezesa Phison problem może ciągnąć się nawet do 2030 roku.

Alarm z branży, to nie chwilowe zawirowanie

W wywiadzie dla programu ChenTalkShow, o którym informował m.in. serwis PC Gamer, prezes Phison Pua Khein-Seng nie pozostawił złudzeń. Jego zdaniem obecny kryzys to nie efekt krótkiego zaburzenia łańcucha dostaw. To zmiana strukturalna. Innymi słowy, rynek wszedł w nową fazę.

Dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji, masowa budowa centrów danych i rosnące zapotrzebowanie na przetwarzanie w chmurze sprawiły, że popyt na pamięć RAM oraz NAND Flash osiągnął bezprecedensowy poziom. Co więcej, firmy technologiczne inwestują miliardy dolarów w infrastrukturę AI, a ta wymaga ogromnych zasobów pamięci operacyjnej i magazynowej. Efekt? Producenci nie nadążają.

Fabryki nie rosną w kilka miesięcy

Rozbudowa mocy produkcyjnych w branży półprzewodników trwa latami. Budowa nowej fabryki pamięci to proces liczony w dwóch-trzech latach, a często dłużej. Ponadto producenci podchodzą dziś do inwestycji ostrożnie. Pamiętają przecież nadpodaż z lat 2020-2025, która mocno uderzyła w rentowność sektora.

Sytuację komplikuje ograniczona dostępność zaawansowanych maszyn litograficznych. Nawet jeśli firmy mają kapitał, dostęp do kluczowego sprzętu bywa wąskim gardłem. W rezultacie rynek stał się klasycznym „rynkiem sprzedawcy”. To dostawcy pamięci RAM dyktują warunki.

Prezes Phison zwrócił uwagę na bezprecedensową praktykę, żądanie trzyletnich przedpłat za przyszłe dostawy układów pamięci. Jeszcze kilka lat temu byłoby to nie do pomyślenia. Dziś staje się rzeczywistością.

Elektronika użytkowa pod presją

Konsekwencje już widać. Producenci laptopów, smartfonów czy kart graficznych muszą mierzyć się z rosnącymi kosztami. Oznacza to jedno, droższy sprzęt i dłuższy czas oczekiwania. Przykładowo modernizacja komputera do gier (gdzie pamięć RAM jest kluczowym elementem) może stać się wyraźnie droższa w perspektywie kilku lat.

Najbardziej zagrożone są mniejsze firmy, które nie dysponują dużym kapitałem. Długoterminowe zobowiązania finansowe mogą okazać się dla nich zbyt dużym obciążeniem. Według prezesa Phison od końca 2026 roku część dostawców elektroniki może zbankrutować lub wycofać się z rynku.

Kryzys do 2030 roku? Scenariusz coraz realniejszy

Dotąd wielu analityków zakładało, że niedobory ustąpią około 2027 roku. Tymczasem wewnętrzne prognozy producentów pamięci są znacznie bardziej pesymistyczne. Niedobór pamięci RAM i NAND może utrzymywać się nawet do 2030 roku, a w skrajnych wariantach, jeszcze dłużej.

Jeśli te przewidywania się potwierdzą, rynek elektroniki użytkowej czeka poważna transformacja. Ceny mogą pozostać wysokie, a dostępność sprzętu ograniczona. Jednocześnie rozwój AI nie zwalnia, wręcz przeciwnie, przyspiesza.

Podsumowując, pamięć RAM staje się dziś jednym z kluczowych zasobów cyfrowej gospodarki. Kto ją kontroluje, ten rozdaje karty. Czy branża znajdzie sposób na zwiększenie podaży, zanim skutki kryzysu dotkną konsumentów na dobre?