Rynek podzespołów wciąż zmaga się z napięciami, a karty graficzne drożeją od miesięcy. Jednak z Japonii napłynęły pierwsze sygnały, że coś zaczyna się zmieniać. Ceny wybranych modeli Radeon 9000 spadły nawet o 20%.
Karty graficzne pod presją AI i rosnących kosztów
Branża technologiczna od dłuższego czasu funkcjonuje w cieniu rosnącego popytu na podzespoły wykorzystywane w sektorze AI. Wysokie zapotrzebowanie na pamięci i układy scalone sprawia, że producenci muszą mierzyć się z ograniczoną dostępnością komponentów oraz wyższymi kosztami produkcji. W efekcie karty graficzne (zarówno dla graczy, jak i profesjonalistów) systematycznie drożeją.
Eksperci wskazują, że stabilizacja rynku może potrwać nawet kilka lat. Tym bardziej zaskakuje sytuacja odnotowana w Japonii. Jak informuje japoński portal Gazlog, w lutym ceny wybranych modeli z serii Radeon 9000 od AMD wyraźnie spadły. I to nie symbolicznie, lecz nawet o jedną piątą.
Spadek popytu wymusił obniżki
Najpierw ceny rosły. Od listopada 2025 roku Radeony 9000 podrożały nawet o 40%, co skutecznie ostudziło entuzjazm graczy. Z czasem zainteresowanie zaczęło maleć. W rezultacie sprzedawcy oraz dystrybutorzy zdecydowali się obniżyć swoje marże.
Na przykład model Radeon RX 9060 XT 16 GB kosztował w styczniu średnio 87 000 jenów. Obecnie to około 71 000 jenów, czyli w przeliczeniu około 1 640 zł. Z kolei Radeon RX 9070 XT potaniał ze 144 000 do 124 000 jenów, to spadek do około 2 860 zł. Jak widać, różnice są konkretne.
Warto jednak zaznaczyć, że według raportu nie ma mowy o powrocie do „starych, dobrych” cen sprzed podwyżek. Wyższe koszty produkcji nadal ograniczają przestrzeń do głębszych obniżek. Innymi słowy, to korekta, a nie rewolucja.
Polska rzeczywistość, taniej? Niekoniecznie
A jak wygląda sytuacja nad Wisłą? Tutaj optymizm szybko gaśnie. Sprawdzając oferty w popularnych sklepach, takich jak x-kom, Komputronik, Media Expert czy Morele, widać wyraźnie, że ceny są wyższe niż w Japonii. Modele 9060 XT trudno znaleźć poniżej 2 000 zł, natomiast 9070 XT rzadko schodzą poniżej 3 000 zł.
Dlaczego tak się dzieje? Możliwe są dwa scenariusze. Po pierwsze, popyt w Polsce wciąż utrzymuje się na relatywnie stabilnym poziomie. Po drugie, krajowi sprzedawcy nie zdecydowali się jeszcze na obniżenie marż w takim stopniu jak ich japońscy odpowiednicy.
Co więcej, lokalny rynek często reaguje z opóźnieniem na globalne trendy. Jeżeli spadek popytu utrzyma się także w Europie, karty graficzne mogą w kolejnych miesiącach potanieć również u nas. Na razie jednak to jedynie scenariusz, a nie fakt.
Czy to początek większej zmiany?
Obecne obniżki w Japonii nie rozwiązują problemu wysokich cen, ale bez wątpienia stanowią pierwszy wyraźny sygnał korekty. W branży, która przez wiele miesięcy notowała wyłącznie wzrosty, nawet 20-procentowy spadek ma znaczenie psychologiczne.
Podsumowując, karty graficzne wciąż pozostają drogie. Jednak rynek wysłał pierwszy sygnał, że granica akceptowalnych cen mogła zostać przekroczona. Czy to chwilowe wahnięcie, czy początek nowego trendu? Odpowiedź poznamy zapewne w kolejnych miesiącach.