Koniec taniego gamingu? NVIDIA i AMD tną najtańsze karty graficzne, bo ceny pamięci rosną jak szalone

NVIDIA AMD
fot: X / @BeuvingJordy
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter

Ceny pamięci DRAM i NAND eksplodują, a producenci sprzętu wchodzą w tryb przetrwania. NVIDIA oraz AMD rozważają odcięcie tańszych kart graficznych, bo ich produkcja zwyczajnie przestaje się opłacać. Wzrosty dotkną też laptopy, smartfony i całą elektronikę użytkową.

Rynek wchodzi w turbulencje, ceny pamięci biją rekordy

Branża półprzewodników przeżywa coś, co eksperci z Morgan Stanley nazywają „supercyklem pamięci”. Innymi słowy, ceny rosną szybciej, niż ktokolwiek zakładał. Koreański Dziennik Ekonomiczny podaje, że Samsung w ciągu miesiąca zanotował dwukrotny wzrost kosztów pamięci, która stanowi nawet 25% kosztu kluczowych produktów. To nie są drobne wahnięcia. To gwałtowny skok, który odbije się na wszystkim, od telefonu po gamingowego peceta.

TrendForce przewiduje, że średnia cena kontraktowa pamięci DRAM w czwartym kwartale wzrośnie o 75%. A skoro popyt jednocześnie rośnie w smartfonach, PC i serwerach, lecz podaż pozostaje praktycznie bez zmian, efekt może być tylko jeden, kolejna fala podwyżek.

Największym „winowajcą”? AI. Wydajne serwery pochłaniają dziś niewyobrażalne ilości pamięci, co powoduje naturalny odpływ komponentów z rynku konsumenckiego. W Polsce już to czujemy, ceny RAM-u i SSD podskoczyły, a to dopiero rozgrzewka.

NVIDIA i AMD w odwrocie? Uderzy najtańszy segment kart

Według analityków TrendForce wzrost kosztów pamięci pociągnie za sobą automatyczne podwyżki:

  • smartfony: +8-10%,
  • laptopy: +5-15%,
  • komputery PC – proporcjonalnie jeszcze więcej, zależnie od konfiguracji.

I tu pojawia się największy problem. W kartach graficznych pamięć (GDDR6/GDDR6X) to jedna z najdroższych części całego układu. Z tego powodu NVIDIA oraz AMD mają rozważać wycofanie nisko i średniobudżetowych GPU, czyli segmentu do 1200-1500 zł, który od lat napędzał masowy gaming.

Konsekwencje? Jeśli producent musi płacić znacznie więcej za pamięć, to taniej karty zwyczajnie nie da się opłacalnie wyprodukować. Dlatego obie firmy mają rzekomo skupić się na topowych modelach, tych, które zarabiają najwięcej i które można z czystym sumieniem kierować nie tylko do graczy, lecz także do twórców, montażystów czy branży AI.

Co więcej, w przypadku NVIDIA te doniesienia mogą łączyć się z niedawnym przeciekiem sugerującym, że firma zrezygnowała z serii RTX 50 Super przez zbyt wysoki koszt pamięci.

Czy Steam Machine przegra zanim wystartuje?

Ciekawym skutkiem ubocznym kryzysu może być sytuacja Steam Machine. Zapowiadany sprzęt ma być „lepszy niż 70% PC użytkowników Steama”, ale jest jeden haczyk, jeśli ceny pamięci poszybują dalej, finalna cena urządzenia może być zbyt wysoka, by znalazł szerokie grono odbiorców. A więc plac budowy robi się coraz bardziej śliski.

Co to oznacza dla zwykłego gracza?

Jeśli ktoś w Polsce planował modernizację komputera, to… to może być ostatni dzwonek. Sklepy już podnoszą ceny, a w przyszłym roku (przy ograniczonej podaży i rosnącym popycie) sytuacja raczej się nie poprawi.

Przykładowo: jeszcze rok temu 16 GB RAM można było kupić za ok. 150-180 zł. Dziś zestawy o takich parametrach potrafią kosztować 260-300 zł, a to nie koniec drogi. Podobnie może wyglądać rynek SSD o dużej pojemności, szczególnie tych używanych w laptopach.

Podsumowanie

Ostatecznie rynek wchodzi w trudny okres, w którym AI wygrywa walkę o komponenty, a konsumenci muszą płacić więcej za tę samą elektronikę. Można więc zapytać: czy gaming wciąż będzie „dla wszystkich”, jeśli NVIDIA i AMD naprawdę ograniczą produkcję tanich kart graficznych? A może producenci znajdą sposób, by jednak utrzymać balans między marżą a dostępnością?