Dziś Microsoft oficjalnie kończy wsparcie dla systemu Windows 10, który przez lata był podstawą milionów komputerów. Choć globalnie oznacza to brak aktualizacji bezpieczeństwa, użytkownicy z Polski mogą odetchnąć, przynajmniej na razie. Sprawdź, jakie masz opcje i co to faktycznie oznacza.
Koniec wsparcia Windows 10, co to oznacza?
Microsoft kończy dziś dystrybucję aktualizacji zabezpieczeń dla Windows 10, czyli tych poprawek, które chronią użytkowników przed nowymi zagrożeniami. Oznacza to, że system staje się stopniowo bardziej podatny na ataki. Co ważne, decyzja dotyczy zarówno użytkowników domowych, jak i firmowych. Niektórzy obawiają się więc, że to moment, w którym będą zmuszeni przesiąść się na Windows 11, ale sprawa wcale nie jest taka prosta.
Polacy mogą spać spokojnie, na razie
Na szczęście dla użytkowników w Polsce (oraz całego Europejskiego Obszaru Gospodarczego) Microsoft zrobił wyjątek. Dzięki działaniom organizacji Euroconsumers Group, firma zgodziła się udostępniać bezpłatne aktualizacje Windows 10 przez kolejny rok. Nie trzeba nic robić, aktualizacje będą instalowane automatycznie, tak jak dotychczas.
Oczywiście, warto pamiętać, że mówimy o tymczasowym rozwiązaniu. Microsoft jasno zaznaczył, że darmowe poprawki będą dostępne tylko przez najbliższe 12 miesięcy. Po tym czasie wsparcie ponownie może się zakończyć, chyba że uda się wywalczyć kolejne przedłużenie.
Co z pozostałymi użytkownikami?
W pozostałych regionach świata sytuacja wygląda mniej kolorowo. Microsoft przewidział dodatkowy rok aktualizacji dla osób indywidualnych, ale tylko jeśli spełnią jeden z trzech warunków: zapłacą 30 dolarów, wymienią 1000 punktów Microsoft Rewards lub wykonają kopię zapasową w chmurze OneDrive.
Z kolei firmy i instytucje publiczne muszą sięgnąć głębiej do kieszeni. Program Extended Security Updates (ESU) kosztuje 61 dolarów za pierwszy rok wsparcia dla jednego komputera, a cena podwaja się w kolejnych latach. Bezpłatne aktualizacje wciąż będą dostępne wyłącznie dla środowisk wirtualnych, takich jak Windows 365 czy Azure Virtual Desktop.
Czy warto już przechodzić na Windows 11?
Teoretycznie tak, ale w praktyce nie każdy może to zrobić. Windows 11 wymaga obecności modułu TPM 2.0, co wyklucza wiele starszych, choć wciąż sprawnych komputerów. W efekcie użytkownicy często decydują się na nieoficjalne obejścia lub po prostu pozostają przy „dziesiątce”.
Z drugiej strony, Microsoft zapowiada, że nowe wersje aplikacji, w tym pakietu Office czy Edge, będą z czasem wymagały nowszego systemu. Oznacza to, że Windows 10 powoli będzie tracił kompatybilność z nowym oprogramowaniem.
Co zrobić już teraz?
Jeśli korzystasz z Windows 10 w Polsce, na razie możesz spać spokojnie. Masz przed sobą jeszcze rok darmowych aktualizacji. Warto jednak już teraz:
- wykonać kopię zapasową danych,
- sprawdzić, czy twój sprzęt spełnia wymagania Windows 11,
- rozważyć zakup komputera z preinstalowanym nowszym systemem.
Bo choć dziś nie ma powodu do paniki, za rok sytuacja może się diametralnie zmienić.