Intel dostaje niespodziewaną propozycję od swojego największego konkurenta. AMD prowadzi rozmowy o możliwym wykorzystaniu fabryk Intela do produkcji chipów. To potencjalnie przełomowy scenariusz, który jeszcze kilka lat temu wydawałby się kompletnie nierealny.
Dlaczego AMD patrzy w stronę Intela?
Współczesny rynek półprzewodników to nie tylko walka o najlepsze parametry, ale też o możliwości produkcyjne. AMD od lat zleca wytwarzanie swoich procesorów tajwańskiemu gigantowi TSMC, który uchodzi za lidera w najnowocześniejszych technologiach litograficznych. Jednak dostęp do mocy przerobowych jest ograniczony. W efekcie nawet tacy gracze jak Apple czy NVIDIA muszą szukać alternatyw.
Intel, mimo problemów finansowych i opóźnień technologicznych, pozostaje ogromnym graczem. W 2024 roku dział Intel Foundry przynosił duże straty, ale administracja USA mocno naciska, by chipy były produkowane lokalnie. To sprawia, że producenci sprzętu zaczynają patrzeć na Intela z nowej perspektywy, jako na partnera, a nie wyłącznie konkurenta.
Współpraca z rywalem, szansa czy ryzyko?
Na pierwszy rzut oka brzmi to absurdalnie, AMD w fabrykach Intela? A jednak, według doniesień serwisu Semafor, takie rozmowy faktycznie się toczą. Problemem są jednak ograniczenia technologiczne. Fabryki Intela nie nadają się dziś do produkcji najbardziej zaawansowanych chipów AMD, które generują największe zyski. Żeby do tego doszło, potrzebne byłyby potężne inwestycje.
Co więcej, decyzja o wejściu w taki układ oznaczałaby, że AMD w pewnym stopniu uzależni się od swojego głównego rywala. To trochę tak, jakby Coca-Cola zaczęła rozlewać napoje w browarach Pepsi. Możliwe? Tak. Komfortowe? Niekoniecznie.
Szerszy obraz rynku
Nie tylko AMD rozważa ten kierunek. Intel wcześniej sygnalizował możliwość współpracy z Apple, a we wrześniu ogłoszono partnerstwo z NVIDIĄ. Widać więc wyraźnie, że w świecie półprzewodników granice między konkurencją a kooperacją coraz bardziej się zacierają.
Dla Intela byłaby to szansa na wyjście z kłopotów finansowych. Dla AMD, dodatkowe zabezpieczenie łańcucha dostaw. W dłuższej perspektywie może to oznaczać większą stabilność cen procesorów i mniejsze ryzyko opóźnień w premierach nowych układów.
Co dalej?
Na razie rozmowy są we wczesnej fazie i nic nie jest przesądzone. Wiele zależy od tego, czy AMD uzna, że gra jest warta świeczki, a Intel będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko „plan B”. Jeśli jednak dojdzie do współpracy, historia zapamięta to jako jeden z najbardziej zaskakujących sojuszy w branży technologicznej.
Podsumowując: rynek chipów nigdy nie był tak dynamiczny jak dziś. Czy zobaczymy logo AMD na procesorach produkowanych w fabrykach Intela? Czas pokaże, ale jedno jest pewne, w tej branży nic już nie wydaje się niemożliwe.