NVIDIA ostrzega, dostępność kart graficznych może być mocno ograniczona

NVIDIA
fot: mat. pras. NVIDIA
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter
Spis treści

NVIDIA przyznaje wprost, w najbliższych kwartałach dostępność kart graficznych może być napięta. Powód? Problemy z dostawami pamięci oraz globalne ograniczenia produkcyjne. Dla graczy to sygnał ostrzegawczy, zwłaszcza że popyt na nowe układy wcale nie słabnie.

„Sytuacja będzie bardzo napięta”

Podczas prezentacji wyników finansowych dyrektor finansowa NVIDIA, Colette Kress, nie owijała w bawełnę. Spółka spodziewa się, że przez kilka kolejnych kwartałów podaż będzie ograniczona. Nawet jeśli popyt utrzyma się na wysokim poziomie, firma może nie być w stanie w pełni go zaspokoić.

Źródłem problemu są przede wszystkim ograniczenia w dostępności pamięci, które wpływają bezpośrednio na produkcję GPU. To nie jest drobna niedogodność. Pamięci GDDR i inne komponenty są kluczowe dla kart graficznych, a ich niedobór automatycznie przekłada się na mniejszą liczbę gotowych produktów. Dlatego NVIDIA już teraz sygnalizuje, że gracze mogą odczuć skutki tej sytuacji w sklepach.

Co ważne, firma zastrzega, że ewentualna poprawa może nastąpić dopiero pod koniec roku. Do tego czasu rynek pozostanie napięty.

Gaming rośnie, ale centra danych dominują

Paradoks? Wyniki finansowe NVIDIA są znakomite. W czwartym kwartale fiskalnym segment gamingowy wygenerował 3,7 mld dolarów przychodu. To wzrost o 47% rok do roku, napędzany dużym zainteresowaniem kartami GeForce RTX 5000 opartymi na architekturze Blackwell. Jednocześnie przychody kwartał do kwartału spadły o 13 proc., co firma tłumaczy sezonową normalizacją po okresie świątecznym.

Jednak prawdziwym motorem napędowym pozostają centra danych. Segment ten przyniósł 62,3 mld dolarów, wyraźnie powyżej oczekiwań analityków. Łączne przychody kwartalne osiągnęły 68,13 mld dolarów, a zysk netto niemal się podwoił, z 22,1 mld do 43 mld dolarów rok do roku.

Dziś ponad 91 proc. przychodów NVIDIA pochodzi właśnie z centrów danych. To pokazuje wyraźną zmianę akcentów, gaming wciąż jest ważny, lecz strategicznie firma koncentruje się na infrastrukturze AI.

Co to oznacza dla graczy?

Krótko mówiąc, możliwe ograniczenia dostępności i presję cenową. Jeśli produkcja będzie napięta, sklepy mogą otrzymywać mniejsze partie kart. A to zwykle prowadzi do wzrostów cen, zwłaszcza przy utrzymującym się popycie.

Dla przykładu, już przy wcześniejszych kryzysach półprzewodnikowych widzieliśmy sytuacje, w których nowe modele znikały w dniu premiery. Czy scenariusz się powtórzy? Tego NVIDIA wprost nie mówi, ale ostrzeżenie jest jasne.

Jednocześnie prognozy finansowe na pierwszy kwartał fiskalny są ambitne, firma przewiduje 78 mld dolarów przychodu (±2 proc.), podczas gdy analitycy oczekiwali 72,6 mld dolarów. Co istotne, prognoza nie obejmuje przychodów z centrów danych w Chinach.

Podsumowanie

NVIDIA nie mierzy się z kryzysem finansowym, wręcz przeciwnie. Firma bije rekordy przychodów i zysków. Jednak napięcia w łańcuchu dostaw mogą uderzyć w segment gamingowy.

Dla graczy oznacza to jedno, jeśli planujecie zakup nowej karty graficznej, warto uważnie śledzić rynek. Pytanie brzmi, czy sytuacja ustabilizuje się do końca roku, czy czeka nas powtórka z niedoborów sprzed kilku lat?