NVIDIA zapewnia, że inwestycja 100 mld dolarów w OpenAI nie wpłynie na dostępność układów graficznych dla innych klientów. Firma podkreśla, że każdy odbiorca pozostaje priorytetem, nawet przy rosnącej presji rynku AI.
Dlaczego NVIDIA musiała zabrać głos?
Kiedy świat obiegła informacja o gigantycznej inwestycji (aż 100 miliardów dolarów) w OpenAI, wielu partnerów NVIDII zaczęło się niepokoić. Skoro projekt przewiduje moc obliczeniową rzędu 10 GW, czyli równowartość od 4 do 5 milionów procesorów graficznych, naturalnie pojawiło się pytanie: czy inni klienci nie zostaną na lodzie?
Firma szybko rozwiała wątpliwości. „Każdy klient pozostaje dla nas priorytetem” podkreślił rzecznik NVIDII w rozmowie z Tom’s Hardware. To jasny sygnał: żadne inwestycje kapitałowe, czy to w OpenAI, czy w inne spółki, nie zmienią podejścia producenta GPU do dostaw.
Monopol czy stabilizacja?
NVIDIA od lat jest niekwestionowanym liderem w segmencie profesjonalnych GPU. CUDA, własny ekosystem programistyczny, sprawił, że konkurencja ma trudne zadanie. Co więcej, to właśnie układy NVIDII napędzają „fabryki AI”, które trenują największe modele językowe i systemy sztucznej inteligencji.
Jednak równocześnie rośnie presja. Microsoft, Amazon czy Google, wszyscy oni zastanawiają się nad własnymi chipami, by uniezależnić się od potencjalnych ograniczeń. Przykładowo, Google rozwija swoje układy TPU, które w niektórych zastosowaniach już dziś konkurują z kartami NVIDII.
Obawy rynku i odpowiedź firmy
Trzeba przyznać, że obawy partnerów były zrozumiałe. Skoro prezes NVIDII otwarcie przyznał w CNBC, że zapowiadane wdrożenie odpowiada całej rocznej produkcji firmy i jest dwukrotnie większe niż w ubiegłym roku, to sygnał o skali przedsięwzięcia jest potężny.
Jednak zamiast chować głowę w piasek, NVIDIA postanowiła zagrać otwartymi kartami. Oświadczenie, że żaden klient nie zostanie zepchnięty na drugi plan, to nie tylko gest PR-owy. To też próba zatrzymania największych partnerów przy sobie, zanim zaczną oni mocniej inwestować w alternatywy.
Co dalej z rynkiem GPU?
Popyt na układy graficzne dla sztucznej inteligencji wciąż rośnie w zawrotnym tempie. Nawet jeśli NVIDIA ma przewagę technologiczną, to nie oznacza, że rynek nie ulegnie zmianie. Warto przypomnieć sytuację sprzed dekady, gdy dominacja Intela w procesorach wydawała się niezagrożona, dziś konkurencja AMD pokazuje, że nic nie trwa wiecznie.
Podsumowując, zapewnienia NVIDII mogą chwilowo ostudzić emocje. Jednak pytanie, czy partnerzy zaufają firmie na dłużej, pozostaje otwarte. Czy Microsoft i Amazon zdecydują się dalej polegać na zewnętrznym dostawcy, czy przyspieszą rozwój własnych układów? Rynek wkrótce da odpowiedź.