Młoda marka Teracle, która próbowała zaistnieć na europejskim rynku nośników SSD, praktycznie zniknęła z dnia na dzień. Po fali zgłoszeń dotyczących awaryjności dysków Teracle T450 producent przestał odpowiadać, a oficjalne strony internetowe zostały wyłączone. Klienci zostali z działającymi lub wadliwymi nośnikami i bez jasnej ścieżki wsparcia.
Szybki start i jeszcze szybsze zniknięcie
Marka Teracle pojawiła się na rynku stosunkowo niedawno, oferując dyski SSD NVMe PCIe 4.0, które miały być atrakcyjną cenowo alternatywą dla produktów znanych producentów. Firma z Korei Południowej koncentrowała się głównie na Europie Zachodniej, a w Polsce była raczej niszowa, choć jej produkty trafiały do oferty popularnych sklepów internetowych.
Początkowo Teracle nie budziło większych emocji. Testy, m.in. na łamach ComputerBase, wskazywały na poprawną, średniopółkową wydajność. Jednak brak długiej historii producenta i ograniczone wsparcie firmware już wtedy były sygnałem ostrzegawczym. Z czasem te obawy okazały się uzasadnione.
Co poszło nie tak?
Najczęściej krytykowanym modelem był Teracle T450, dysk SSD NVMe z kontrolerem Innogrit i pamięciami TLC od SK hynix. Po kilku miesiącach, a często po około roku użytkowania, zaczęły pojawiać się liczne zgłoszenia awarii. Użytkownicy raportowali między innymi:
- przechodzenie dysku w tryb tylko do odczytu (read-only),
- błędy sektorów,
- a w skrajnych przypadkach całkowite uszkodzenie nośnika.
Według danych przekazanych wcześniej przez producenta, u jednego z dużych europejskich sprzedawców odsetek reklamacji był wyraźnie wyższy od średniej. Teracle tłumaczyło problemy możliwym przegrzewaniem się dysków, zwłaszcza w sytuacjach, gdy użytkownicy nie montowali dołączonych padów termicznych. Producent zapowiadał dalsze analizy, jednak (jak dziś wiemy) ich wyników nigdy nie opublikowano.
Oficjalne strony offline i brak kontaktu
Sytuacja stała się poważna, gdy serwis ComputerBase poinformował, że oficjalne strony Teracle zostały wyłączone, a produkty zniknęły z oferty sklepów. Próby kontaktu z europejskim przedstawicielstwem firmy zakończyły się fiaskiem, brak odpowiedzi, brak komunikatów, cisza.
Innymi słowy, Teracle praktycznie zniknęło z rynku. Dla klientów oznacza to realny problem. Jeśli dysk ulegnie awarii, wsparcie producenta jest w zasadzie nieosiągalne. Pozostaje wyłącznie rękojmia lub gwarancja realizowana przez sprzedawcę, o ile okres ochrony jeszcze obowiązuje.
Co to oznacza w praktyce dla użytkowników?
Dla wielu osób to nie tylko problem sprzętowy, ale też potencjalna utrata danych. W praktyce eksperci radzą:
- regularnie wykonywać kopie zapasowe, zwłaszcza jeśli korzystasz z dysku Teracle,
- monitorować stan SSD za pomocą narzędzi SMART,
- rozważyć wcześniejszą wymianę nośnika na produkt bardziej renomowanej marki.
Lekcja dla rynku i klientów
Historia Teracle to kolejny przykład na to, że atrakcyjna cena i dobre parametry na papierze nie zawsze oznaczają długoterminowe bezpieczeństwo. Zniknięcie producenta pozostawia klientów w niepewności i pokazuje, jak ważne jest wybieranie marek z ugruntowaną pozycją oraz realnym wsparciem.
Podsumowując, jeśli masz dysk Teracle, warto działać ostrożnie i przygotować się na najgorszy scenariusz. A przy kolejnym zakupie, czy nie lepiej postawić na sprawdzonego producenta, nawet kosztem kilku złotych więcej?