Fani nie doczekali się oficjalnego remastera, ale jeden z nich wziął sprawy w swoje ręce i z pomocą AI nadał GTA 4 zupełnie nowy blask. Czy to już czas, by wrócić na ulice Liberty City?
Rockstar milczy, społeczność działa
Rockstar Games od lat unika tematu odświeżenia Grand Theft Auto IV. Tymczasem gracze nie ustają w wysiłkach, by tchnąć nowe życie w tę produkcję. Najnowszym przykładem jest projekt HQ Vanilla City Textures Revitalization, który pojawił się w serwisie Nexus Mods. Autorem jest twórca o pseudonimie „The Wil”. Jego pomysł był prosty: zachować oryginalny klimat GTA 4, a zarazem nadać mu jakość wizualną godną GTA 5.
AI kontra klasyczne narzędzia
Na czym polega różnica? Standardowe programy do skalowania tekstur wykonują swoją pracę w kilka-kilkanaście sekund. Tymczasem algorytm sztucznej inteligencji, z którego korzystał „The Wil”, potrzebował nawet 15 minut na jedną teksturę. Efekt? Dużo lepsza ostrość i spójność stylistyczna. Co ciekawe, autor podkreśla, że niektóre elementy (jak gleba czy skały) po obróbce AI wyglądały nienaturalnie. Musiał więc wrócić do klasycznych metod i ręcznie dobierać narzędzia. To pokazuje, że technologia jest potężna, ale jeszcze daleka od ideału.
Problemy z silnikiem GTA 4
O ile poprawa grafiki robi ogromne wrażenie, o tyle pojawiły się bariery techniczne. Silnik GTA 4 nie został stworzony z myślą o teksturach w bardzo wysokiej rozdzielczości. Nadmiar danych potrafił powodować błędy, a nawet wyłączać fragmenty gry. „The Wil” znalazł jednak rozwiązanie, przestrzeganie limitów plików *.img. To trochę jak pakowanie walizki: jeśli przesadzisz z bagażem, zamek się nie domknie.
Kompatybilność i reakcje graczy
Mod jest zgodny z innymi popularnymi usprawnieniami, takimi jak Fusion Fix czy DXVK. Gracze na ogół chwalą efekty, Liberty City faktycznie nabiera nowego życia. Są jednak i narzekania: niektórzy zgłaszają znikającą mapę czy problemy z optymalizacją. Najczęściej chodzi o zbyt duże tekstury dróg, które wymagają dodatkowego dopracowania.
Czy GTA 4 ma szansę na drugą młodość?
Wszystko wskazuje na to, że tak i to dzięki społeczności. Skoro Rockstar nie planuje oficjalnego remastera, gracze sami wypełniają lukę. I choć projekt „The Wila” nie jest wolny od błędów, pokazuje ogromny potencjał, jaki drzemie w połączeniu pasji i nowoczesnych technologii. Pytanie tylko: czy Liberty City w nowym wydaniu zachęci do powrotu równie mocno, jak Los Santos w GTA 5?