Wykorzystanie sztucznej inteligencji w grach wideo wciąż budzi ogromne emocje, a ARC Raiders stało się jednym z głośniejszych przykładów tej debaty. Po raz pierwszy przedstawiciel Embark Studios otwarcie przyznał, że część krytyki jest uzasadniona. Jednocześnie deweloperzy jasno deklarują: AI nie zniknie, dopóki realnie pomaga w tworzeniu gry.
Wykorzystanie AI w ARC Raiders, skąd wzięły się kontrowersje
ARC Raiders od momentu premiery przyciąga uwagę nie tylko rozgrywką, ale też zapleczem technologicznym. Jednym z najbardziej dyskutowanych elementów było zastosowanie narzędzi AI, w tym technologii text-to-speech do generowania głosów postaci. Dla części graczy był to pragmatyczny wybór małego zespołu. Dla innych, przekroczenie granicy, za którą zaczyna się zastępowanie ludzkiej pracy algorytmami.
Co istotne, ARC Raiders odniosło wyraźny sukces, a to automatycznie zmieniło pozycję Embark Studios. Studio dysponuje dziś większym budżetem i większą swobodą decyzyjną. Pojawiło się więc pytanie: czy AI było tylko rozwiązaniem tymczasowym, czy też stanie się fundamentem dalszego rozwoju gry?
Virgil Watkins odpowiada: pragmatyzm zamiast skrajności
W rozmowie z serwisem PCGamesN głos w tej sprawie zabrał Virgil Watkins, główny projektant w Embark Studios. Jak podkreślił, zespół nie planuje ani całkowitego porzucenia AI, ani masowego wdrażania kolejnych algorytmicznych rozwiązań.
Watkins zwraca uwagę na kluczowy aspekt: użyteczność. Jeśli dana technologia pozwala zrobić coś, co wcześniej było poza zasięgiem zespołu, wtedy ma sens. W przypadku ARC Raiders narzędzia TTS umożliwiły tworzenie mówionych postaci w momencie, gdy studio nie miało zasobów na tradycyjny casting i nagrania. Innymi słowy, AI było narzędziem odblokowującym rozwój, a nie celem samym w sobie.
Jednocześnie projektant przyznaje, że dziś Embark Studios ma znacznie większe możliwości i może wracać do elementów, które wcześniej nie spełniały oczekiwań jakościowych. Nie oznacza to jednak rewolucji ani „otwierania wrót” dla wszystkich możliwych form AI.
„Nie jesteśmy głusi na obawy”, co to oznacza w praktyce
Deklaracja Watkinsa jest dość jednoznaczna: zespół słyszy głosy krytyki i bierze je pod uwagę. Embark Studios stawia na własne narzędzia i kontrolę nad procesem produkcji, zamiast bezrefleksyjnego sięgania po gotowe rozwiązania oparte na AI. To podejście ma umożliwić tworzenie dużej ilości zawartości bez utraty tożsamości gry.
Dla graczy oznacza to jedno, ARC Raiders raczej nie zmieni się w projekt zalany treściami generowanymi przez algorytmy. AI pozostanie w tle, tam gdzie faktycznie pomaga, ale nie zastąpi fundamentów twórczych ani ludzkiej kontroli nad jakością.
Podsumowanie
ARC Raiders stało się ciekawym studium przypadku dla całej branży. Embark Studios pokazuje, że można korzystać z AI bez popadania w skrajności i jednocześnie słuchać społeczności. Koniec końców to gracze zdecydują, czy taki kompromis im odpowiada. Pytanie brzmi: czy podobną drogą pójdą kolejne studia?