Microsoft rozważa usunięcie nowych odsłon Call of Duty z Game Passa w dniu premiery i to już przy tegorocznej edycji serii. Jeśli przecieki się potwierdzą, subskrybenci po raz pierwszy od przejęcia Activision Blizzard będą musieli sięgnąć do kieszeni tak samo jak gracze PlayStation. Czy to początek końca największego atutu Xboxa w wojnie na abonamenty?
Koniec złotej ery? Game Pass może stracić swoją największą kartę przetargową
Jeszcze rok temu trudno było sobie wyobrazić, że Microsoft sam dobrowolnie wyciągnie Call of Duty z Game Passa. A jednak, coraz głośniej mówi się o tym, że tak może się stać. I to już przy najbliższej odsłonie serii.
Jez Corden z Windows Central ujawnił w swoim podcaście, że Microsoft poważnie rozważa, by nowe tytuły Call of Duty nie trafiały do Game Passa w dniu premiery. Innymi słowy, subskrybenci Xbox Game Pass musieliby kupić grę tak samo jak gracze PlayStation, za pełną cenę, jak każdy inny.
Skąd w ogóle taki pomysł?
Żeby zrozumieć tę decyzję, trzeba spojrzeć na liczby. Przychody działu gier Microsoftu spadły o 9%, a same wyniki Game Passa pogorszyły się o 5%. Co więcej, prognozy nie napawają optymizmem, analitycy spodziewają się dalszego pogłębiania tych tendencji.
Corden tłumaczy to dość prosto, Call of Duty pochłania znaczną część budżetu przeznaczonego na Game Passa. Paradoks polega na tym, że seria jest jednocześnie największym atutem usługi i jej największym obciążeniem finansowym. Seria jest tak popularna, że w pewnym sensie szkodzi usłudze, bo gracze, zamiast kupować kolejne odsłony, po prostu korzystają z abonamentu. A jednocześnie koszty licencji są na tyle wysokie, że zjadają budżet przeznaczony na inne tytuły first-party Microsoftu.
Modern Warfare 4 na celowniku
Według CharlieIntel, jednego z najbardziej wiarygodnych informatorów w środowisku Call of Duty, nowa odsłona serii zadebiutuje w październiku tego roku. To właśnie ona może stać się pierwszą grą z serii, która nie pojawi się w Game Passie w dniu premiery.
Czy to koniec jednej z głównych obietnic, która przyciągnęła miliony graczy do subskrypcji Microsoftu? Niekoniecznie, ale z pewnością byłby to sygnał, że firma zmienia kurs. I to dość gwałtownie.
Co dalej z Game Passem? Nowe pomysły i stare problemy
Usunięcie Call of Duty to nie jedyna karta, którą Microsoft może rozegrać. Według doniesień Asha Sharma, nowa szefowa Microsoft Gaming, prowadzi rozmowy z Netfliksem na temat bezpośredniej współpracy. Poza tym firma podobno testuje tańsze warianty Game Passa, być może z ograniczoną biblioteką lub z reklamami.
Nie jest tajemnicą, że Game Pass od pewnego czasu jest na zakręcie. Zeszłoroczna podwyżka cen spotkała się z mieszanym odbiorem, a teraz pojawiają się kolejne znaki zapytania dotyczące przyszłości usługi. Jedno jest pewne, Game Pass dalej będzie się zmieniał, czy tego chcemy, czy nie.
Kto na tym traci, kto zyskuje?
Z czysto biznesowego punktu widzenia decyzja o wyjęciu CoD z Game Passa ma pewien sens, pozwoliłoby to albo obniżyć koszty usługi, albo przeznaczyć zaoszczędzone środki na poszerzenie biblioteki o inne tytuły. Jednak dla subskrybentów oznaczałoby to realne pogorszenie propozycji wartości. Zresztą branża zna już podobne przypadki, nie tak dawno Skate złamał obietnicę darmowych map, co wywołało falę krytyki wobec Electronic Arts. Microsoft ryzykuje podobną reakcją społeczności, jeśli zdecyduje się iść tą drogą.
Jeśli z Game Passa zniknie jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w historii branży, to czym Microsoft przyciągnie i zatrzyma graczy? Tego jeszcze nie wiemy, ale odpowiedź poznamy już jesienią.