Samson miał być buntem przeciw branży. Wyszła bolesna lekcja, 48/100 na Metacritic

Samson
fot: mat. pras. Liquid Swords
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter
Spis treści

Samson miał być manifestem i próbą „naprawy branży”. Zamiast tego zebrał chłodne recenzje i lawinę krytyki od graczy. Czy ambitna wizja Christophera Sundberga rozbiła się o rzeczywistość produkcyjną?

Samson jako manifest przeciw „badziewiu”, mocne słowa, słaby efekt

Samson od studia Liquid Swords od początku miał być czymś więcej niż tylko kolejną grą akcji. Christopher Sundberg, współtwórca serii Just Cause, jasno deklarował, że jego projekt to sprzeciw wobec obecnego kierunku branży. Mówił wprost o „łykaniu badziewia” i potrzebie zmian.

Brzmi odważnie? Owszem. Jednak, jak to często bywa, słowa to jedno, a wykonanie, drugie. W praktyce Samson nie udźwignął ciężaru tych deklaracji. Gra zadebiutowała w atmosferze dużych oczekiwań, ale szybko została brutalnie zweryfikowana przez rzeczywistość.

Branża rzeczywiście mierzy się dziś z problemami, zwolnieniami, powtarzalnością czy naciskiem na sprawdzone marki. Sundberg próbował więc trafić w czuły punkt. Problem w tym, że jego odpowiedź okazała się… niewystarczająca.

Oceny mówią same za siebie, 48/100 i mieszane opinie graczy

Najlepszym podsumowaniem premiery Samsona są liczby. W serwisie Metacritic gra uzyskała 48/100 na podstawie 15 recenzji. To wynik, który trudno uznać za cokolwiek innego niż rozczarowanie.

Na Steamie sytuacja wygląda tylko nieco lepiej. Spośród ponad tysiąca opinii jedynie 53% jest pozytywnych. Gra balansuje na granicy przeciętności.

Dlaczego? Powodów jest kilka. Przede wszystkim gracze wskazują na słabą optymalizację i liczne błędy techniczne. W sieci szybko pojawiły się nagrania pokazujące bugi, często na tyle absurdalne, że aż komiczne. To nie są drobne potknięcia, lecz problemy, które rzucają się w oczy od pierwszych minut.

Problemy z rozgrywką, gdy mechanika nie dowozi

Jednak błędy to tylko część problemu. Nawet elementy, które teoretycznie działają poprawnie, nie zawsze spełniają oczekiwania. Dobrym przykładem jest model jazdy.

Gracze zwracają uwagę na wyraźne opóźnienia reakcji pojazdów. Skręcanie czy hamowanie potrafi być frustrujące, bo gra nie reaguje natychmiast na polecenia. W efekcie zamiast płynności mamy poczucie „walki z kontrolerem”.

To szczególnie bolesne, bo właśnie takie detale budują immersję. Jeśli podstawowa mechanika zawodzi, trudno mówić o udanym doświadczeniu.

Poprawki już w drodze

Na szczęście nie wszystko stracone. Sundberg przyznał, że stan gry na premierę jest „niedopuszczalny”. To rzadkość w branży, gdzie deweloperzy często unikają tak jednoznacznych deklaracji.

Pierwsza łatka ma pojawić się bardzo szybko i skupi się na kluczowych problemach. Wśród zapowiedzianych zmian znajdziemy poprawki wydajności (szczególnie związane z PSO), naprawę awarii dźwięku i GPU, a także usprawnienia w misjach i progresji. Dodatkowo gracze otrzymają możliwość tworzenia do ośmiu zapisów gry. To dopiero początek. Studio już pracuje nad kolejnymi aktualizacjami, które mają poprawić optymalizację i wyeliminować dalsze błędy.