Dodatek Starfield: Terran Armada miał tchnąć nowe życie w kosmiczne RPG od Bethesda. Zamiast tego zebrał mieszane opinie na Steamie i wywołał falę krytyki. Gracze jasno wskazują, czego zabrakło i nie są to drobiazgi.
Nowe DLC, stare problemy, co oferuje Terran Armada?
Dodatek Starfield: Terran Armada skupia się na militarnej frakcji stworzonej przez weteranów Wojny Kolonii. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak solidna podstawa pod rozbudowaną historię. W praktyce jednak jest znacznie skromniej.
Gracze otrzymują kilka misji fabularnych, nową mechanikę najazdów oraz bitwy kosmiczne widoczne bezpośrednio na mapie. Co więcej, przeciwnicy potrafią blokować skoki grawitacyjne, co zmusza do bezpośrednich starć. To akurat działa i bywa efektowne.
Problem w tym, że całość kończy się szybciej, niż wielu się spodziewało. Według opinii społeczności mówimy o zawartości na 1-3 godziny zabawy. Jak na płatne DLC (44 zł), to dla wielu po prostu za mało.
„Mieszany” odbiór na Steam, konkretne zarzuty graczy
Ocena na poziomie 56% pozytywnych recenzji nie wzięła się znikąd. Krytyka jest dość spójna i powtarzalna.
Przede wszystkim pojawia się zarzut ubogiej fabuły. Historia nowej frakcji jest określana jako płytka i przewidywalna. Brakuje moralnych dylematów czy wielowymiarowych postaci, które były jedną z mocniejszych stron podstawowego Starfielda.
Ponadto gracze zwracają uwagę na recykling lokacji. Jedna z misji zmusza do odwiedzenia tej samej lub bardzo podobnej przestrzeni nawet sześć razy. To szybko wybija z immersji.
Nie lepiej wygląda kwestia technologii. Mimo aktualizacji Free Lanes nadal obecne są ekrany ładowania podczas lądowania na planetach. A przecież wcześniejsze przecieki sugerowały, że Bethesda może to zmienić. Tymczasem, nic z tego.
Cena kontra zawartość czy to się w ogóle opłaca?
Tu pojawia się najczęstsze pytanie, czy warto?
Jeśli ktoś posiadał edycję Premium i dostał DLC za darmo, odbiór jest wyraźnie łagodniejszy. Jednak gracze, którzy muszą zapłacić, są dużo bardziej krytyczni. Wskazują, że nawet płatne mody w Creation Store oferują więcej treści.
Co ciekawe, nowa mechanika najazdów odblokowuje się dopiero na 50. poziomie. W efekcie nowi gracze praktycznie z niej nie skorzystają. To decyzja, która budzi spore zdziwienie.
Są też plusy, nie wszystko jest stracone
Żeby było uczciwie, Terran Armada ma swoje mocne strony.
Na przykład nowy towarzysz, robot Delta, zdobył sporą sympatię fanów. Wielu porównuje go do kultowego HK-47 z KOTOR-a i to raczej komplement. Dodatkowo pojawiły się nowe moduły statków, które rozszerzają możliwości budowania.
Co więcej, osoby lubiące eksplorację i tworzenie własnych historii w świecie gry nadal znajdą tu coś dla siebie. To raczej krótkie uzupełnienie niż pełnoprawne rozszerzenie.
Co dalej ze Starfieldem i czy jest się czego obawiać?
Ciekawym efektem ubocznym premiery DLC jest lekki wzrost ocen podstawowej gry na Steamie w ostatnich 30 dniach. Gracze doceniają m.in. poprawki i rozwój systemów statków.
Z drugiej strony, słaby odbiór dodatku rodzi pytania o przyszłość większych projektów Bethesdy. W komentarzach coraz częściej pojawiają się obawy o jakość nadchodzącego The Elder Scrolls VI.
Podsumowując, Terran Armada to DLC, które miało być krokiem naprzód, a okazało się raczej drobnym krokiem w bok. Jeśli masz je za darmo, warto sprawdzić. Jeśli nie… być może lepiej poczekać na większe rozszerzenia.