The Elder Scrolls 6 inspiruje konkurencję. Twórcy żartują, „robimy własnego Scrollslike’a”

The Elder Scrolls 6
fot: mat. pras. NerveLabs
Udostępnij na Facebook
Udostępnij na Twitter
Spis treści

Oczekiwanie na The Elder Scrolls 6 trwa już tak długo, że zaczyna inspirować… konkurencję. Niezależne studio postanowiło podejść do tematu z humorem i stworzyć własną odpowiedź na legendarną serię. Efekt? „Scrollslike”, który wyśmiewa branżowe trendy i cierpliwość graczy.

Deweloperzy nie wytrzymali. „Robimy własnego TES-a”

Nie da się ukryć, The Elder Scrolls 6 to dziś jeden z najbardziej enigmatycznych projektów w branży. Choć gra została oficjalnie zapowiedziana w 2018 roku, a jej istnienie potwierdzono już wcześniej, konkrety wciąż pozostają tajemnicą. Co więcej, sam Todd Howard przyznał, że tytuł ujawniono zdecydowanie za wcześnie.

W rezultacie gracze od lat funkcjonują w informacyjnej próżni. Owszem, podobną ciszę widzieliśmy przy okazji Grand Theft Auto VI, jednak tam co jakiś czas pojawiały się przecieki lub oficjalne materiały. W przypadku TES 6, niemal kompletna cisza. I właśnie to stało się paliwem dla twórców niezależnego projektu.

„Scrollslike” zamiast soulslike’a, branża sama się parodiuje

Studio NerveLabs zaprezentowało zwiastun gry The Lantern of the Laughless Saint, który wprost odnosi się do sytuacji wokół Bethesdy. Twórcy nie gryzą się w język, sugerują, że skoro The Elder Scrolls 6 powstaje tak długo, oni stworzą własną wersję.

Oczywiście wszystko podane jest w żartobliwej, memicznej formie. Narrator zwiastuna rzuca hasłem, które szybko podchwycili gracze, „wszyscy robią soulslike’i, więc my robimy scrollslike’a”.

To celna szpila. W ostatnich latach rynek faktycznie został zalany produkcjami inspirowanymi grami FromSoftware. Tymczasem NerveLabs idzie w zupełnie innym kierunku, zamiast kopiować trudne walki, wraca do klimatu klasycznych RPG.

Powrót do korzeni. Duch Morrowinda żyje

Twórcy otwarcie przyznają, że ich inspiracją był The Elder Scrolls III: Morrowind. I widać to na pierwszy rzut oka. Mamy tu specyficzny klimat, dziwaczny świat i nietypowe założenia fabularne.

Przykładowo, głównym celem w grze jest… zapełnienie pustego teatru poprzez pomaganie mieszkańcom wyspy. Brzmi absurdalnie? Być może. Ale właśnie taka „dziwność” była znakiem rozpoznawczym starszych RPG-ów.

Co więcej, deweloperzy podkreślają brak wykorzystania generatywnej AI. To kolejny świadomy komentarz do współczesnych trendów.

Efekt? Gracze kupili ten żart

Co ciekawe, kampania marketingowa zadziałała błyskawicznie. Po publikacji zwiastuna gra zyskała około 500 nowych obserwujących na Steamie, to niemal 50% wzrostu w bardzo krótkim czasie.

Społeczność jest spragniona nie tylko nowych informacji o The Elder Scrolls 6, ale też świeżego podejścia do gatunku.

Podsumowanie

Historia The Elder Scrolls 6 powoli staje się branżowym memem. Z jednej strony mamy ogromne oczekiwania, z drugiej, brak konkretów. Nic więc dziwnego, że inni twórcy zaczynają wykorzystywać tę sytuację, choćby w formie żartu.

Czy „scrollslike” ma szansę stać się czymś więcej niż memem? Czas pokaże. Jedno jest pewne, jeśli Bethesda będzie milczeć zbyt długo, podobnych inicjatyw może pojawić się więcej.