Ostatnie lata zdecydowanie nie były łatwe dla Bungie. Studio mierzyło się ze zwolnieniami, problemami przy kolejnych projektach i coraz większym niezadowoleniem społeczności. Teraz jego kierownictwo otwarcie przyznaje, że wiele z tych problemów wynikało z błędnych decyzji podejmowanych wewnątrz firmy.
O nowym kierunku Bungie opowiedzieli szef studia Poria Torkan oraz Josh Deane, dyrektor generalny Marathona i szef produktu. Obaj podkreślili, że firma próbowała robić zbyt wiele jednocześnie, przez co gdzieś po drodze zaczęła tracić z oczu ludzi, dla których właściwie tworzy swoje gry.
„Straciliśmy z oczu to, co powinno być najważniejsze. Konsekwencje były realne. Straciliśmy zaufanie. Straciliśmy niesamowitych współpracowników, a nasze ambicje jako studia utknęły w miejscu” przyznał Torkan.
Teraz Bungie chce zmniejszyć liczbę inicjatyw, uprościć swoje priorytety i ponownie skupić się przede wszystkim na samych grach oraz ich społecznościach.
Bungie nie kończy z Destiny
Najważniejszym elementem nowego planu pozostaje Destiny. Bungie wyraźnie zaznaczyło, że marka nadal będzie jednym z fundamentów przyszłości studia.
Duży wpływ na tę decyzję miała reakcja graczy na ostatnią dużą aktualizację Destiny 2. Gdy społeczność zaczęła traktować ją jak symboliczne pożegnanie z grą, tysiące osób ponownie zalogowały się do produkcji. W szczytowym momencie tylko na Steamie jednocześnie bawiło się ponad 167 tys. graczy.
Tak ogromne zainteresowanie pokazało Bungie, że społeczność wcale nie jest jeszcze gotowa zostawić tego świata za sobą.
Studio rozpoczęło więc prace nad przywróceniem do Destiny 2 usuniętych wcześniej kampanii, lokacji oraz raidów. Powracająca zawartość ma być dostępna dla wszystkich graczy.
Nie będzie to jednak szybki proces. Destiny 2 mocno zmieniło się od czasu usunięcia starszych elementów, dlatego twórcy muszą ponownie dostosować między innymi oświetlenie, przeciwników, poszczególne starcia i systemy odpowiadające za działanie lokacji. Co ciekawe, Bungie samo przyznaje dziś, że część tej zawartości w ogóle nie powinna była zniknąć z gry.
Przywracanie starszych kampanii i miejsc ma być pierwszym krokiem do odbudowania Destiny. Studio chce na tej podstawie rozwijać kolejne historie, a w przyszłości również następne produkcje osadzone w tym uniwersum.
Marathon nie miał zastąpić Destiny
Zmiana planów obejmuje również Marathona. Bungie podkreśliło, że nowa produkcja nigdy nie miała zastąpić Destiny, ale jednocześnie przyznało, że gra nie przyciągnęła tylu osób, na ile początkowo liczyli twórcy. Studio chce więc wyraźnie poszerzyć jej formułę.
Marathon ma stopniowo wychodzić poza ograniczenia klasycznego extraction shootera i mocniej skręcić w stronę gry survivalowej. Bungie chce przygotować więcej atrakcji zarówno dla osób zainteresowanych kooperacyjnym PvE, jak i graczy preferujących PvP oraz mieszankę obu tych trybów.
To oznacza, że Marathon nie zostanie porzucony, ale jego dalszy rozwój może wyglądać zupełnie inaczej, niż początkowo zakładano.
Twórcy chcą dać graczom więcej swobody i przygotować szerszy zestaw aktywności, dzięki którym produkcja nie będzie opierała się wyłącznie na jednym konkretnym rodzaju zabawy.
Bungie chce zmienić również samo studio
Nowy kierunek nie ogranicza się wyłącznie do dwóch gier. Bungie zapowiedziało również zmiany w sposobie zarządzania studiem. Firma ograniczyła liczbę projektów rywalizujących ze sobą o pracowników i zasoby, a zespoły bezpośrednio zajmujące się grami mają otrzymać większy wpływ na podejmowane decyzje.
Studio chce także częściej rozmawiać z graczami i bardziej otwarcie pokazywać proces powstawania swoich produkcji. To szczególnie istotne po ostatnich latach, gdy wiele decyzji Bungie spotykało się z mocną krytyką społeczności. Samo kierownictwo zdaje sobie zresztą sprawę, że kolejne deklaracje nie wystarczą.
„Odbudowa zaufania zajmie trochę czasu. I nie osiągniemy tego samymi słowami. Osiągniemy to poprzez gry, które tworzymy, oraz poprzez to, jak traktujemy naszych graczy” zapewnił Torkan.
Przed Bungie wciąż stoi więc sporo pracy. Studio musi nie tylko poprawić Marathona i znaleźć dalszy kierunek dla Destiny, ale przede wszystkim przekonać społeczność, że tym razem za zapowiedziami rzeczywiście pójdą konkretne działania. I właśnie to może być dla Bungie najtrudniejszym zadaniem.
Komentarze
Jeszcze nie ma komentarzy.