Sony może właśnie rezygnować z jednej z najciekawszych strategii ostatnich lat. Przez pewien czas gracze PC mogli liczyć, że największe hity PlayStation po kilkunastu miesiącach trafią na Steam i Epic Games Store. Teraz ten kierunek ma zostać mocno ograniczony, przynajmniej w przypadku dużych produkcji singleplayer.
Głos w tej sprawie zabrał Shawn Layden, były szef Sony Worldwide Studios oraz były prezes Sony Interactive Entertainment America. W rozmowie z PSI stwierdził, że wycofywanie się z opóźnionych portów na PC jest błędem. Jego zdaniem taka strategia nie zabierała Sony sprzedaży konsol, ale pozwalała docierać do graczy, którzy i tak nie planowali kupować PlayStation.
Gry PlayStation na PC były sposobem na większy zasięg marki
Layden tłumaczy, że przenoszenie hitów PlayStation na PC nie musiało być wyłącznie kwestią natychmiastowego zarobku. Chodziło również o rozpoznawalność marek. Jeśli Sony chce rozwijać swoje serie poza grami, w filmach, serialach, komiksach czy gadżetach, musi sprawić, żeby Kratosa, Aloy czy Joela znali nie tylko posiadacze konsol.
To szczególnie ważne po sukcesie serialu The Last of Us oraz coraz większym zainteresowaniu adaptacjami gier. Gracz PC, który kupił God of War albo Marvel’s Spider-Man po czasie, mógł nigdy nie wejść do ekosystemu PlayStation, ale mógł poznać bohaterów Sony i stać się częścią szerszej publiczności. Layden określał tę strategię jako budowanie „mindshare”, czyli miejsca w świadomości odbiorców.
Właśnie dlatego decyzja Sony budzi tyle emocji. Pisaliśmy już wcześniej o tym, że PlayStation ma odcinać PC od największych hitów. Teraz okazuje się, że z takim kierunkiem nie zgadza się jedna z osób, które przez lata współtworzyły potęgę marki.
Layden nie chce premier day-one, ale broni opóźnionych portów
Warto jednak podkreślić jedną rzecz. Shawn Layden nie twierdzi, że Sony powinno wydawać wszystkie gry równocześnie na PlayStation i PC. Wręcz przeciwnie. Były szef PlayStation nadal uważa, że ekskluzywność jest ważna dla biznesu konsolowego.
Według niego problemem nie były porty po kilkunastu miesiącach, tylko ewentualne premiery day-one. Jeśli gra trafia jednocześnie na konsolę i PC, wtedy faktycznie może osłabić powód do zakupu sprzętu. Jeśli jednak ktoś czeka 18 miesięcy na wersję PC, to zdaniem Laydena prawdopodobnie i tak nie zamierzał kupować konsoli. Sony nie traciło więc klienta sprzętowego, tylko zarabiało na osobie spoza własnego ekosystemu.
To rozsądny kompromis. PlayStation zachowuje status platformy pierwszego wyboru, a po czasie dodatkowo zarabia na rynku PC. Chcesz grać od razu, kupujesz konsolę. Możesz poczekać? Po roku lub dwóch dostajesz port na komputerze.
Sony może bać się utraty przewagi przed kolejną generacją
Zmiana strategii Sony nie pojawia się w próżni. Według doniesień Bloomberga i branżowych mediów firma ma ograniczać pecetowe premiery dużych gier singleplayer, podczas gdy produkcje sieciowe i live-service nadal mogą trafiać szerzej. The Verge opisywał, że Hermen Hulst miał przekazać pracownikom zmianę podejścia do najważniejszych gier PlayStation Studios.
Z biznesowego punktu widzenia da się to zrozumieć. Sony może chcieć odbudować siłę ekskluzywności przed PlayStation 6. Jeśli gracze uwierzą, że największe premiery PlayStation nie trafią już na PC, konsola ponownie stanie się jedyną bramą do tych tytułów.
Problem w tym, że rynek zmienił się od czasów PS2 i PS3. Dzisiaj marki żyją nie tylko na jednej platformie. Gracze oglądają seriale, śledzą przecieki, kupują gry po latach, korzystają z handheldów i wybierają ekosystemy bardziej elastycznie niż kiedyś. Dlatego całkowite zamykanie hitów Sony może być ryzykowne.
W podobnym kontekście pojawiał się już temat tego, czy PlayStation może obawiać się Steam Machine. Jeśli urządzenia PC zaczną coraz mocniej przypominać konsole, Sony może nie chcieć wzmacniać konkurencyjnego ekosystemu własnymi grami.
Czy Sony ryzykuje za dużo?
Spór o gry PlayStation na PC sprowadza się do jednego pytania, czy większy zasięg marki jest ważniejszy niż twarda ekskluzywność konsolowa? Layden uważa, że opóźnione porty były bezpiecznym środkiem. Nie niszczyły wartości PlayStation, ale pozwalały zarabiać na odbiorcach, którzy normalnie zostaliby poza zasięgiem Sony.
Sony najwyraźniej patrzy na to inaczej. Firma może chcieć ponownie zbudować wokół swoich gier mur, który przekona graczy do zakupu konsoli. Tyle że w 2026 roku taki mur może działać inaczej niż dekadę temu. Dla jednych będzie powrotem do starej siły PlayStation. Dla innych sygnałem, że Sony zamyka drzwi, które dopiero niedawno zaczęło szerzej otwierać.
Komentarze
Jeszcze nie ma komentarzy.