Przejdź do treści

Fragmentary Order może być Tarkovem na sterydach

Fragmentary Order nabiera kształtów. Nikita Buyanov zdradził, że nowy hardkorowy FPS sci-fi zaoferuje ogromne mapy, długie sesje, pojazdy i tryb PvE dostępny już na premierę.

Fragmentary Order
Autor: Redakcja Game Nest
Facebook X

Fragmentary Order od początku budzi skojarzenia z Escape from Tarkov. Nie ma w tym przypadku, bo za projektem stoi Nikita Buyanov, czyli jedna z najważniejszych osób stojących za sukcesem brutalnej strzelanki Battlestate Games.

Tym razem twórca chce jednak pójść znacznie dalej. Fragmentary Order ma być większe, bardziej otwarte i mocniej osadzone w realiach science fiction. Co ważne, nie chodzi wyłącznie o przeniesienie formuły Tarkova w kosmos.

Fragmentary Order zabierze graczy na ogromne mapy

Buyanov zdradził w rozmowie z Insider Gaming, że pierwszą lokacją będzie Blue Mars. To częściowo terraformowana wersja Marsa, która w świecie gry została odcięta od zewnętrznych dostaw.

W tle pojawi się konflikt między korporacją COR3 a organizacją PCF. Właśnie ten chaos ma napędzać wyprawy graczy po surowce, technologie i cenne informacje. Jeśli śledziliście wcześniej tajemnicze zapowiedzi Cor3, teraz cały projekt zaczyna układać się w znacznie czytelniejszą całość.

Skala lokacji ma być jednym z największych wyróżników gry. Według Buyanova pojedynczy obszar w Fragmentary Order może być nawet pięć razy większy od typowej mapy z Escape from Tarkov. Później twórcy chcą dodać także Ziemię, Wenus oraz stacje kosmiczne.

To nie będzie zwykły extraction shooter

Fragmentary Order pozostanie grą sesyjną, ale nie ma działać dokładnie jak klasyczny extraction shooter. Buyanov podkreśla, że gracze otrzymają większą swobodę działania. Pojedynczy rajd może potrwać nawet godzinę lub dwie.

Co więcej, ewakuacja nie zawsze będzie konieczna. Gracze będą mogli wykonywać cele, eksplorować teren, walczyć o przetrwanie albo próbować oczyścić większy fragment mapy. To wyraźna różnica względem Tarkova, gdzie sama ucieczka jest jednym z najważniejszych elementów napięcia.

Twórcy planują również pojazdy, elementy survivalu i bardziej sandboxową strukturę. Do tego dochodzą dodatkowe tryby oraz możliwość przejmowania kontroli nad różnymi jednostkami. Brzmi to jak próba stworzenia znacznie szerszego symulatora walki, a nie tylko kolejnej gry o ucieczce z łupem.

Na jednej mapie pojawią się dziesiątki graczy

Większe mapy oznaczają też większą liczbę uczestników. Obecne założenia mówią o 40-50 graczach obecnych jednocześnie w jednej lokacji. To sporo, zwłaszcza że nie będą oni jedynym zagrożeniem.

Na mapach pojawią się także przeciwnicy sterowani przez sztuczną inteligencję. Fragmentary Order ma więc stawiać na PvPvE, ale Rant Gaming szykuje też wariant nastawiony wyłącznie na współpracę i walkę z komputerowymi przeciwnikami. Ten tryb ma być dostępny już w dniu premiery.

Dla fanów hardkorowych strzelanek to istotna informacja, Buyanov wyraźnie nie chce odchodzić od wymagającego podejścia do rozgrywki.

Twórcy chcą uniknąć problemów Tarkova

Najciekawsze jest jednak podejście do premiery. Buyanov przyznał, że doświadczenie zdobyte przy Escape from Tarkov nauczyło go ostrożności. Tym razem priorytetem ma być dobra wydajność, stabilna sieć i dopracowane interakcje.

Deweloper nie chce powtarzać technicznych problemów, które przez lata towarzyszyły Tarkovowi. Dlatego pierwsza grywalna wersja Fragmentary Order ma pojawić się dopiero wtedy, gdy zespół będzie pewny jakości podstawowych systemów.

Na razie nie znamy daty testów ani terminu premiery. Buyanov sugeruje jednak, że pierwszy grywalny build nie jest bardzo odległy. Przy tak ambitnych deklaracjach lepiej jednak poczekać na konkrety, bo skala projektu jest naprawdę duża.

Komentarze

Jeszcze nie ma komentarzy.

Komentarze tylko dla zalogowanych
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.
Przejdź do logowania