007: First Light zalicza bardzo mocny start na Steamie. Produkcja IO Interactive przyciągnęła dziesiątki tysięcy graczy jeszcze przed pełnym rozpędzeniem premiery. Pierwsze opinie sugerują, że fani Jamesa Bonda dostali dokładnie to, na co czekali od lat.
First Light wystartowało znacznie lepiej, niż mogli zakładać sceptycy
007: First Light już na starcie pokazuje, że marka Jamesa Bonda nadal ma ogromną siłę przyciągania. Nowa produkcja IO Interactive, czyli studia znanego przede wszystkim z serii Hitman, zebrała na Steamie bardzo pozytywne oceny i szybko zaczęła budować wokół siebie atmosferę jednej z najciekawszych premier końcówki maja.
Według danych SteamDB gra osiągnęła szczyt na poziomie 55 853 graczy jednocześnie. Jeszcze mocniej wygląda jednak odbiór użytkowników. W momencie pisania tekstu 007: First Light miało ponad 3,3 tysiąca recenzji na Steamie, z czego przeszło 91% było pozytywnych. To wynik, którego nie da się zignorować, zwłaszcza że mówimy o tytule singlowym, a nie kolejnej grze-usłudze projektowanej pod wielomiesięczne utrzymywanie aktywności.

Co najważniejsze, dobre liczby nie biorą się wyłącznie z ciekawości wobec znanej licencji. Gracze podkreślają, że 007: First Light faktycznie sprawia wrażenie produkcji stworzonej z myślą o fanach filmowego Bonda, a nie tylko gry wykorzystującej rozpoznawalne nazwisko.
Gracze chwalą filmowy klimat, akcję i tempo rozgrywki
Z pierwszych opinii wyłania się dość jasny obraz. 007: First Light jest opisywane jako połączenie kinowej przygody, skradania, efektownych scen akcji i bardziej liniowej narracji. W recenzjach często pojawiają się porównania do Hitmana, Uncharted oraz Watch Dogs, ale gracze zaznaczają, że nowy Bond nie jest prostym klonem żadnej z tych marek.
To istotna informacja, bo przed premierą część odbiorców mogła obawiać się, że IO Interactive stworzy po prostu „Hitmana w garniturze”. Pierwsze wrażenia sugerują jednak coś innego. 007: First Light stawia na większe tempo, wyraźniej prowadzi gracza przez fabułę i częściej korzysta z filmowych sekwencji, które mają budować wrażenie uczestnictwa w nowej odsłonie przygód agenta 007.
Pochwały zbierają przede wszystkim walka wręcz, strzelaniny, pościgi, oprawa graficzna oraz voice acting. Wielu graczy zwraca też uwagę na atmosferę. Smoking, gadżety, infiltracja pilnie strzeżonych lokacji, widowiskowe ucieczki i klasyczny bondowski rozmach najwyraźniej zadziałały dokładnie tak, jak powinny.
To nie jest drugi Hitman, choć doświadczenie IO Interactive mocno czuć
007: First Light ma oczywiście wspólne DNA z wcześniejszymi produkcjami IO Interactive. Studio od lat świetnie radzi sobie z projektowaniem misji, skradaniem i dawaniem graczowi różnych narzędzi do realizacji celu. Tutaj jednak twórcy musieli zmierzyć się z innym wyzwaniem. James Bond nie jest Agentem 47. To bohater bardziej ekspresyjny, filmowy i efektowny.
Dlatego też 007: First Light nie próbuje być pełnoprawnym sandboxem na wzór Hitmana. Gracze wskazują, że produkcja oferuje mniej swobody, ale w zamian mocniej prowadzi narrację i częściej buduje spektakularne momenty. Dla części odbiorców może to być zaleta, dla innych ograniczenie. Na ten moment widać jednak, że większość osób przyjęła taki kierunek bardzo ciepło.
Warto przypomnieć, że 007: First Light od początku było przedstawiane jako historia młodego, jeszcze kształtującego się Jamesa Bonda. IO Interactive nie adaptuje konkretnego filmu, lecz opowiada własną historię o drodze agenta do statusu 007. Dzięki temu twórcy mieli większą swobodę, ale też większą odpowiedzialność. Fani tej marki potrafią wybaczyć wiele, ale fałszywego tonu, już niekoniecznie.
Technicznie 007: First Light również zbiera dobre opinie
Szczególnie ważny jest fakt, że pochwały nie dotyczą wyłącznie klimatu. Gracze pozytywnie wypowiadają się także o wydaniu PC. W recenzjach na Steamie pojawiają się głosy, że 007: First Light działa stabilnie, dobrze wygląda i nie sprawia większych problemów technicznych. To istotne, bo przed premierą wokół gry pojawiły się kontrowersje związane z dodaniem Denuvo, co u części użytkowników wywołało obawy o wydajność.
Na razie jednak pierwsze opinie są dla IO Interactive znacznie korzystniejsze, niż mogły sugerować wcześniejsze reakcje społeczności. Jeżeli ten trend się utrzyma, 007: First Light może stać się jednym z tych przykładów, w których początkowy sceptycyzm został szybko przykryty przez realną jakość gry.
Dobrze wypada również kontekst konsolowy. Jeszcze przed premierą IO Interactive potwierdzało, że 007: First Light zaoferuje tryb 60 klatek na sekundę na PS5 i PS5 Pro. To ważne, bo przy tak filmowej, dynamicznej produkcji płynność może mieć ogromne znaczenie dla odbioru walki, pościgów i sekwencji akcji.
Fani doceniają detale, ale nie wszystko wypada idealnie
Ciepło odbierane są także drobniejsze elementy. Gracze chwalą easter eggi i nawiązania do starszych filmów o Bondzie. Nawet lokowania produktów, które w innych grach często wywołują irytację. W tym przypadku mogą one działać bardziej naturalnie, bo marka 007 od dekad funkcjonuje w świecie charakterystycznych samochodów, zegarków, garniturów i luksusowych gadżetów.
Nie wszystkie decyzje spotkały się jednak z równie jednoznacznym entuzjazmem. Mieszany odbiór wzbudzają gościnne występy internetowych osobowości, takich jak Jacksepticeye czy Khaby Lame. Część graczy traktuje je jako zabawny dodatek, ale inni uznają, że takie cameo wybija z klimatu i nie do końca pasuje do poważniejszej, filmowej opowieści szpiegowskiej.
To jednak na razie bardziej ciekawostka niż poważny problem. Ogólny obraz pozostaje bardzo pozytywny. 007: First Light wystartowało mocno, zebrało świetne oceny użytkowników i udowodniło, że na rynku wciąż jest miejsce na wysokobudżetową, singlową przygodę opartą na wielkiej licencji.
First Light może być początkiem nowej ery gier o Bondzie
Największe pytanie brzmi teraz nie „czy 007: First Light się udało?”, ale raczej „jak duży będzie zasięg tego sukcesu?”. Jeżeli sprzedaż pójdzie w parze z bardzo dobrym odbiorem graczy, IO Interactive może otworzyć sobie drogę do stworzenia pełnoprawnej serii o Jamesie Bondzie.
To byłby ważny moment nie tylko dla fanów agenta 007, ale też dla całej branży. Przez lata gry o Bondzie miały bardzo nierówną historię. Teraz wygląda na to, że marka trafiła w ręce studia, które rozumie zarówno skradanie, jak i stylową akcję. A to połączenie w przypadku Bonda może okazać się strzałem w dziesiątkę.