Rynek pamięci RAM od miesięcy zmaga się z problemami wywołanymi ogromnym popytem na rozwiązania dla sztucznej inteligencji. Do tej pory największą uwagę przyciągały rekordowe ceny DDR4 i DDR5. Teraz jednak skutki kryzysu dotarły nawet do technologii sprzed ponad dwóch dekad.
Według najnowszych danych TrendForce ceny DDR2 wzrosły w drugim kwartale o około 55-60%. Co więcej, sytuacja może jeszcze się pogorszyć w kolejnych miesiącach.
Dlaczego DDR2 nagle tak mocno podrożało?
Problem nie wynika z nagłego zainteresowania starymi komputerami. Przyczyną jest efekt domina, który rozpoczął się na rynku nowoczesnych pamięci.
Najwięksi producenci DRAM-u, tacy jak Samsung, SK hynix i Micron, koncentrują dziś znaczną część swoich mocy produkcyjnych na pamięciach HBM oraz rozwiązaniach dla serwerów AI. W efekcie na rynku zaczęło brakować starszych układów DDR4.
Firmy produkujące elektronikę zaczęły więc szukać alternatyw. Część projektów przeszła z DDR4 na DDR3, a niektóre konstrukcje zostały nawet przeprojektowane pod DDR2. To właśnie ten proces wywołał gwałtowny wzrost popytu na dawno zapomniane moduły pamięci.
Kto jeszcze korzysta z DDR2 w 2026 roku?
Choć współczesne komputery osobiste od dawna nie wykorzystują DDR2, pamięć ta nadal znajduje zastosowanie w wielu urządzeniach przemysłowych i konsumenckich. Mowa między innymi o:
- routerach,
- dekoderach telewizyjnych,
- sterownikach przemysłowych,
- urządzeniach AGD,
- systemach samochodowych,
- sprzęcie sieciowym.
W takich zastosowaniach wysoka wydajność nie jest konieczna. Dlatego producenci często pozostają przy sprawdzonych rozwiązaniach przez wiele lat.
Coraz mniej producentów, coraz wyższe ceny
Sytuację dodatkowo komplikuje ograniczona liczba firm wytwarzających DDR2. Obecnie głównymi dostawcami pozostają Winbond i ESMT.
Winbond stopniowo wygasza produkcję DDR2 i przenosi moce na bardziej opłacalne DDR3, DDR4 oraz LPDDR4. Z kolei ESMT zwiększa produkcję, próbując przejąć część rynku. Problem w tym, że nowa podaż nie nadąża za rosnącym popytem. Analitycy przewidują, że w trzecim kwartale ceny DDR2 mogą wzrosnąć o kolejne 35-40%.
Czy gracze mają się czego obawiać?
Bezpośrednio nie. Żaden współczesny komputer gamingowy nie korzysta już z DDR2. Jednak sytuacja pokazuje skalę problemów na rynku pamięci.
Jeszcze kilka miesięcy temu uwagę zwracały rosnące ceny DDR4. Teraz braki są na tyle duże, że producenci elektroniki cofają się nawet o dwie generacje technologiczne, by utrzymać ciągłość produkcji. Jeśli kryzys podaży będzie się przedłużał, presja cenowa może nadal wpływać na cały rynek podzespołów komputerowych.
Komentarze
Jeszcze nie ma komentarzy.