AI pożera coraz więcej energii, a infrastruktura potrzebna do trenowania i uruchamiania modeli staje się jednym z największych tematów w całej branży technologicznej. Dla graczy nie jest to odległa ciekawostka. NVIDIA, firma kojarzona przez lata głównie z kartami GeForce, coraz mocniej przesuwa środek ciężkości w stronę sztucznej inteligencji.
Teraz producent chwali się rozwiązaniem, które ma ograniczyć jeden z najgłośniejszych problemów centrów danych AI, zużycie wody do chłodzenia. Brzmi jak przełom? Tak, ale jak zwykle w przypadku infrastruktury AI, najciekawsze są szczegóły.
NVIDIA pokazuje chłodzenie centrów danych AI bez tradycyjnego zużycia wody
Nowe rozwiązanie opisane przez NVIDIĘ bazuje na w pełni cieczowym chłodzeniu infrastruktury AI. Zamiast klasycznych wentylatorów, zimnych korytarzy i dużej ilości powietrza, ciepło ma być odbierane bezpośrednio z komponentów, a następnie transportowane przez zamknięty obieg cieczy.
Według NVIDII płyn chłodzący składa się w 75% z wody i w 25% z glikolu propylenowego. Co ważne, może pracować w temperaturze do 45 stopni Celsjusza. To pozornie wysoka wartość, ale właśnie ona ma umożliwiać bardziej efektywne odprowadzanie ciepła przez suche chłodnice na zewnątrz budynku.
W praktyce oznacza to, że system nie musi stale korzystać z chłodzenia wyparnego, które zużywa wodę. Obieg jest zamknięty, ciecz krąży w instalacji, a centrum danych nie pobiera kolejnych ogromnych ilości wody tylko po to, by utrzymać serwery AI przy życiu.
„Zero zużycia wody” brzmi świetnie. Ale jest zastrzeżenie
NVIDIA przekonuje, że referencyjny projekt DSX dla tak zwanych fabryk AI może osiągnąć zerowe zużycie wody w samej infrastrukturze chłodzenia. Dyrektor ds. chłodzenia i infrastruktury centrów danych Ali Heydari podkreślił, że dzięki suchym chłodnicom i zamkniętemu obiegowi firma może praktycznie wyeliminować potrzebę używania wody do chłodzenia wyparnego.
Kluczowe jest jednak słowo „praktycznie”. NVIDIA sama przyznaje, że w niektórych klimatach tradycyjne agregaty chłodnicze mogą być potrzebne przez niewielką część roku. To oznacza, że najwięcej zyskają lokalizacje o sprzyjających warunkach pogodowych. Centra danych budowane w bardzo gorących regionach nadal mogą wymagać dodatkowego wsparcia.
I właśnie tutaj zaczyna się najważniejszy haczyk. Chłodzenie centrów danych AI może stać się znacznie bardziej oszczędne, ale samo AI nadal potrzebuje ogromnych ilości energii elektrycznej.
Woda może zniknąć z serwerowni, ale wrócić przez elektrownie
TechCrunch zwrócił uwagę na ten problem. Nawet jeśli centrum danych nie pobiera wody do chłodzenia własnych serwerów, nadal wymaga zasilania. A większe zapotrzebowanie na prąd oznacza większą presję na elektrownie, które także potrzebują chłodzenia, często właśnie z użyciem wody.
NVIDIA może rozwiązać ważny fragment układanki, ale nie całą układankę. Z punktu widzenia lokalnej społeczności centrum danych bez wież chłodniczych i ogromnego poboru wody wygląda znacznie lepiej. Z punktu widzenia całego systemu energetycznego pytanie brzmi jednak: kto zapłaci za dodatkowe megawaty?
Warto przypomnieć również, że sztuczna inteligencja coraz głębiej wchodzi do samych gier, przez DLSS, neural rendering i technologie generowania obrazu. To może oznaczać lepszą grafikę i wyższą wydajność, ale też większą zależność całej branży od infrastruktury obliczeniowej, której koszty środowiskowe dopiero zaczynamy realnie liczyć.
Czy to dobra wiadomość dla graczy? Tak, ale nie bezwarunkowo
Nowe chłodzenie centrów danych AI od NVIDII wygląda jak krok w dobrą stronę. Mniejsze zużycie wody w samych serwerowniach, mniej hałasu dzięki eliminacji wentylatorów i potencjalnie niższe zużycie energii na chłodzenie to realne korzyści.
Nie jest to jednak magiczne rozwiązanie problemu. AI nadal potrzebuje ogromnej mocy obliczeniowej, a moc obliczeniowa nadal wymaga prądu. Jeżeli ten prąd pochodzi z infrastruktury wymagającej intensywnego chłodzenia, rachunek wodny może zostać przesunięty z centrum danych na elektrownię.
Komentarze
Jeszcze nie ma komentarzy.