The Elder Scrolls 6 nadal powstaje, ale Bethesda dostała mocny cios
Microsoft rozpoczął jedną z największych restrukturyzacji w historii Xboksa. Według doniesień The Verge firma zwalnia 4800 pracowników, z czego około 1600 osób ma odejść z działu Xbox od razu, a kolejne cięcia będą prowadzone w trakcie roku finansowego. W tle pojawiła się też decyzja o oddaniu lub sprzedaży części studiów, w tym Double Fine, Compulsion Games, Ninja Theory oraz Undead Labs.
Największe emocje wzbudza jednak sytuacja Bethesdy. Jeszcze niedawno Xbox uspokajał fanów, że The Elder Scrolls 6 żyje i wygląda bardzo dobrze. Teraz pracownicy studia sugerują, że najnowsze cięcia mogą realnie odbić się na przyszłych projektach.
Związek zawodowy Bethesda Game Studios Union podkreślił, że zwolnienia nie były jedynie redukcją „warstw managerskich”. Według komunikatu pracę straciły dziesiątki programistów, artystów, projektantów i testerów, w tym osoby związane ze studiem od wielu lat. Deweloperzy wprost napisali, że jeśli fani obawiają się wpływu tych decyzji na jakość przyszłych gier, takich jak The Elder Scrolls 6, powinni dać Microsoftowi znać.
Microsoft mówi o przebudowie, pracownicy mówią o utracie doświadczenia
Xbox ma działać szybciej, prościej i mocniej skupić się na największych markach. W komunikacji firmy pojawiły się zapowiedzi zmniejszenia liczby warstw zarządzania, ograniczenia kosztów oraz przesunięcia inwestycji w stronę najważniejszych projektów. Microsoft deklaruje przy tym, że żaden publicznie zapowiedziany tytuł first-party nie został anulowany w ramach tych cięć.
Problem polega na tym, że z perspektywy deweloperów redukcja doświadczonych osób nie wygląda jak prosty zabieg organizacyjny. Bethesda tworzy ogromne gry, wieloletnie i mocno zależne od wiedzy zespołu. Przy takich projektach utrata weteranów może oznaczać nie tylko wolniejsze tempo prac, ale też większe ryzyko błędów, opóźnień i problemów jakościowych.
To szczególnie ważne, bo The Elder Scrolls 6 już teraz jest jedną z najbardziej wyczekiwanych gier RPG na świecie. Fani czekają od zapowiedzi z 2018 roku, a konkretów nadal jest bardzo mało.
Premiera The Elder Scrolls 6 raczej nie jest blisko
Według informacji przypisywanych Jasonowi Schreierowi, The Elder Scrolls 6 nadal ma być co najmniej dwa lata od premiery. Oznaczałoby to, że nawet w optymistycznym scenariuszu gra nie trafi do sprzedaży przed końcówką 2028 roku. Nie jest to oficjalna data, ale dobrze pokazuje skalę oczekiwania.
W praktyce najnowsze zwolnienia nie muszą oznaczać katastrofy. Nie ma potwierdzenia, że The Elder Scrolls 6 zostało opóźnione przez ostatnie decyzje Microsoftu. Nie ma też sygnału, że projekt jest zagrożony anulowaniem. Jest natomiast powód do niepokoju, bo cięcia uderzyły w studio odpowiedzialne za jedną z najważniejszych marek całego Xboksa.
I tu pojawia się największy paradoks. Microsoft chce mocniej oprzeć przyszłość na takich seriach jak The Elder Scrolls, Fallout, Doom czy Quake, a jednocześnie ogranicza zatrudnienie w strukturach Bethesdy i ZeniMaxu. Dla graczy brzmi to jak ruch w dwie strony naraz.
Co to oznacza dla graczy?
The Elder Scrolls 6 nie jest dziś oficjalnie zagrożone, ale zaufanie do spokojnego rozwoju gry właśnie dostało kolejny cios. Bethesda potrzebuje stabilności, czasu i ludzi, którzy znają jej narzędzia, styl pracy oraz oczekiwania fanów.
Jeśli Microsoft naprawdę chce szybciej dostarczać nowe odsłony swoich największych serii, redukowanie doświadczonych zespołów wydaje się ryzykowną drogą. Zwłaszcza przy grze, która ma udźwignąć oczekiwania po Skyrimie i latach milczenia.
Komentarze
Jeszcze nie ma komentarzy.